Strona główna Różne Kerstan – polakożerca z Jastrzębowa

Kerstan – polakożerca z Jastrzębowa

3426
7

Wracamy dziś do historii naszej gminy w okresie II wojny światowej. Tym razem zainteresowała nas postać Gustawa Kerstana – Niemca, ewangelika, przed wojną i w jej trakcie mieszkańca Jastrzębowa.

Urodził się w 1880 roku na terenie ówczesnych Prus Wschodnich. Nie wiemy kiedy osiedlił się w Jastrzębowie, przypomnieć jednak należy, że była to miejscowość zamieszkała w znacznej części przez Niemców. Świadczy o tym fakt istnienia tam parafii ewangelickiej. Informacje o tym zaciekłym wrogu Polaków zaczerpnęliśmy z akt sprawy karnej, prowadzonej przez Sąd Okręgowy w Gnieźnie w latach 1946-47.

Jak zeznawali świadkowie, już przed wojną podkreślał on swoją odrębność narodową, a nawet butę niemiecką. Posługiwał się jednak wtedy językiem polskim. Po wkroczeniu hitlerowców został mianowany wójtem wiejskiej gminy Trzemeszno. Jak wynika z zeznań świadków, obowiązki swoje wykonywał zgodnie z ideą narodowego socjalizmu. Był nadgorliwym hitlerowcem, nie tylko jako osoba urzędowa, ale także w miejscu zamieszkania, a także członkiem NSDAP w stopniu ortsgruppe schulungsleiter

Michał Musiałowski był u niego parobkiem. Jak zeznał, pobił innego pracownika „bo źle konie nafutrował”. Jemu samemu groził obozem gdy upomniał się o lepsze jedzenie. Pobił ciężarną Zofię Skraburską, gdy ta przyszła do niego usprawiedliwić absencję w pracy swojego chorego męża. Wyzwał ją przy tym od „polskiej świni”.

Według innych świadków (m.in. Edwarda Szynkowskiego, Walentego Mikuły, Kazimierza Smuszkiewicza) wskazywał on policji niemieckiej Polaków, jako podejrzanych politycznie. To za jego przyczyną do obozów koncentracyjnych trafili Stefan Toboła (nie przeżył obozu), Ledziński (zwolniony w trakcie wojny) oraz Wacław Jurgoński (wrócił z obozu po wyzwoleniu).

We wrześniu 1939 policja niemiecka aresztowała Polaków, których następnie rozstrzelano w Kociniu. Było wśród nich 7 mieszkańców Grabowa – Prusowie, Adamscy i Kupczykowie. Gdy ich rodziny udały się do Kerstana usłyszeli kategoryczną odmowę, a także wyzwiska – „polskie świnie, bandyci”. Podobnie było już po egzekucji, kiedy to bliscy rozstrzelanych udali się z prośbą o pozwolenie na pochówek. Jak zeznali przed sądem, zgodę taką pomógł im załatwić inny Niemiec.

Przy tej okazji należy z pewnością wspomnieć o innych postaciach. Antoni Cieślak w czasie wojny zatrudniony był jako woźny w wójtostwie. Wiosną 1940 roku została tam sporządzona lista osób z terenu Trzemeszna i okolic do uwięzienia w obozach. A. Cieślak dostał polecenie, aby zanieść ją do posterunku żandarmerii. Po drodze – ryzykując życiem – otworzył to pismo, przeczytał i starał się zapamiętać jak najwięcej nazwisk. Tajemnicą tą podzielił się z lekarzem Zaworskim. Mieszkał on przy dzisiejszej alei Szymańskiego.

Nie wiadomo ile osób udało się dzięki temu uratować, na pewno jedną z nich był Kazimierz Smuszkiewicz. Jak zeznał, doktor Zaworski „odebrał od niego słowo honoru” , a następnie pokazał mu tę listę, na której zobaczył swoje nazwisko. Zdołał on wyjechać na teren Generalnej Guberni gdzie doczekał końca wojny. W uzgodnieniu z lekarzem ostrzegł on też wymienionego na liście księdza Czesława Dzikowskiego z Duszna. Jak można się domyślić, ksiądz nie zdołał lub nie chciał się ukrywać. Trafił do obozu w Dachau. Przeżył, po powrocie z obozu był proboszczem w Kwieciszewie.

Gustaw Kerstan po wojnie został aresztowany. Osadzony w obozie w Ługowinach zdołał stamtąd uciec. Proces toczył się pod jego nieobecność. Został skazany na 15 lat więzienia, utratę praw publicznych na 10 lat oraz przepadek majątku w całości.

Niestety, uniknął wykonania kary. Poszukiwania za nim były prowadzone aż do 1968 roku. Wtedy to wiceprokurator wojewódzki w Bydgoszczy E. Zarzycki uznał, że dalsze poszukiwania są niecelowe. Skazany, gdyby żył w tym czasie, miałby 88 lat. Z materiałów akt poszukiwawczych wynika, że najprawdopodobniej zdołał uciec do Niemiec.

W artykule wykorzystaliśmy dokumenty znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej, oddział w Poznaniu (akta sądowe) oraz bydgoskim oddziale IPN (akta sprawy poszukiwawczej).

7 KOMENTARZE

  1. Czesław Dzikowski wiedział że przjada po niego, przed wywiezieniem do obozu zdążył udzielić ślubu. Po latach okazało się że to była bliska mi osoba. Los splata figle!

  2. Teraz wiemy już ska wiedział o tym. Dlatego warto pamiętać o takich ludziach jak Antoni Cieślak czy doktor Zaworski. To cisi bohaterowie tamtych czasów.

    • w naszej gmienie proszę pana w takim urzędzie tez ma pan wielu cichych bohaterów naszych czasów i nalezaloby ich szanowac a niektorzy tu opluwaja naszego burmistrza czy pana Vice tu tez nisko sie kłaniam

      • No tak. Nie zapominamy o bohaterskim czynie z 8 marca. Dzień ten został na stałe zapisany ku chwale praworządności, uczciwości władzy.

  3. ANONIMIE niestety prawda jest inna. PiS wprowadzil nas w konflikt militarny . Doprowadził do podziału narodu. Wszedł w uklad z Ukrainą łamiąc wszelkie zasady odpowiedzialności za nasz kraj, naszym kosztem.
    Najgorsze jest to, że to my doprowadziliśmy do tego stanu dajac im władze..
    Czy do tej pory nie zauważyłeś co sie dzieje od ,, okraglego stołu,,!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj