Strona główna Różne Kolejny głos w sprawie początków Trzemeszna

Kolejny głos w sprawie początków Trzemeszna

2425
84

18 października ubiegłego roku opublikowaliśmy list pana Andrzeja Kamyszka dotyczący sporu na temat początków Trzemeszna, a także kwestii pochówku św. Wojciecha oraz funkcjonowania klasztoru Benedyktynów |LINK|. W liście tym A. Kamyszek polemizuje z naukowcami, którzy kwestionują tak wczesne początki naszego miasta.

Jednym z tych, z którymi się nie zgadza jest Przemysław H. Dorszewski – doktor historii Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie. Jest on autorem publikacji na temat Trzemeszna i klasztoru trzemeszeńskiego w średniowieczu, m. in. „Dzieje św. Wojciecha i benedyktynów w Trzemesznie. Między mitem a rzeczywistością”, „Stan badań nad klasztorem kanoników regularnych w Trzemesznie”, „Rybołówstwo w dobrach klasztoru trzemeszeńskiego w średniowieczu” oraz  „Uposażenie i działalność gospodarcza klasztoru kanoników regularnych w Trzemesznie do początku XVI wieku”.

Historyk postanowił odnieść się do stanowiska A. Kamyszka przesyłając do redakcji trzemeszno24.info list w tej sprawie. Publikujemy go w całości |TUTAJ|.

84 KOMENTARZE

    • Widać że nie czytałeś uważnie odpowiedzi Pana Dorszewskiego. Kto komu przytykał ?? Mleczarz doktorowi historii Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego

      • I Ty robisz to samo. A co do mojego czytania to przeczytałem dokładnie. Ciekawe czy gdyby tak poszukać w archiwach to czy by się czegoś nie znalazło na Pana Dorszewskiego. Ale po co? Czy ważne kto, kim był i kiedy? Ważne chyba to co dotyczy tej polemiki. Liczą się fakty i potwierdzenia naukowe a nie przeszłość zawodowa tych panów.

  1. To sie może w końcu mleczarz przestanie wpieprzać historykom w parade. Chciał zabłysnąć, a tu teczka sie znalazła hehe. Jak mawiał klasyk: ,,A taki był ładny, amerykański…”

  2. List pana doktora oceniam dwojako. Z jednej strony pokazał panu Kamyszkowi jego kompletną nieznajomość tematu, „bawienie sie w historyka” bez podstawowej wiedzy na temat metodologii w tej dziedzinie nauki. Temat początków Trzemeszna należy uznać za zamknięty a nad wypocinami AK spuścić zasłonę milczenia.
    Nie podoba mi sie jednak używanie argumentów personalnych. Naukowiec powinien posługiwać się tylko argumentami merytorycznymi. I nie usprawiedliwia go fakt, używania podobnych przez swojego adwersarza. W liście zszedł do poziomu pana Kamyszka a nawet niżej. Zupełnie niepotrzebnie.

  3. Trzecia strona, trzeci akapit od ,,Szczytem niekompetencji … ” do końca listu. Nigdzie nie znajduję potwierdzenia na to, że ciało św. Wojciecha nie było przechowywane w Trzemesznie. Jest tylko przytyk co do interpretacji historii i nazewnictwa źródła, oraz poszerzenie o źródła, które nie mówią o przechowywaniu ciała Świętego. W liście czytamy:

    Autor tej kroniki pozyskał informację o wydarzeniach z 997 r., związanych z rzekomym przechowaniem ciała św. Wojciecha w Trzemesznie, prawdopodobnie ze źródeł hagiograficznych dotyczących św. Wojciecha.

    Czyli źródła są, informacja jest rzekoma, a źródło źródła prawdopodobne – odnośnie przechowywania ciała, tylko szanowny Pan Doktor, poddał je metodologicznej ocenie, jako mało wiarygodne, ze względu na fakt ( tutaj również stawiam pytanie ), że dana informacja, by być uznaną za fakt historyczny – musi znajdować się w trzech od siebie niezależnych źródłach ? Co nie zmienia faktu, że istnieje źródło, które mówi o Trzemesznie i ciele św. Wojciecha ? Chyba, że moja interpretacja, jest nad interpretacją, albo nie potrafię czytać ze zrozumieniem, pomijam mój brak warsztatu jakim to dysponuje Pan Doktor.

    Marginalnie, uwagi co do wykształcenia Pana Kamyszka oraz jego przynależności do PZPR, jak najgorzej świadczą o autorze listu, chyba Pan Kamyszek faktycznie trafił czyjeś ego …

    • Maciej pisze „Nigdzie nie znajduję potwierdzenia na to, że ciało św. Wojciecha nie było przechowywane w Trzemesznie. ” Czyli jeśli nie mamy potwierdzenia, że czegoś nie było to było? Dalej Maciej cytuje Doktora „Autor tej kroniki pozyskał informację o wydarzeniach z 997 r., związanych z rzekomym przechowaniem ciała św. Wojciecha w Trzemesznie, prawdopodobnie ze źródeł hagiograficznych dotyczących św. Wojciecha. ” To wystarcza Maciejowi aby stwierdzić, że źródła jednak są. Hagiografia to po prostu żywoty świętych, pisane tak jak autor sobie danego świętego wyobrażał. Przypomnę chociażby św. Aleksego, który nigdy nie istniał ale w źródłach hagiograficznych oczywiście występuje. Dlatego Trzemesznianie Drodzy, nie idźmy tą drogą, nie twórzmy sobie sami historii bo się ośmieszamy. Św. Wojciech w Trzemesznie to „Bajki z Mchu i Paproci”.

      • Mnie pozwala sądzić, że są, a Pani, Panu, że ich brak. Kluczowym jest pytanie zarówno do Pana Kamyszka jak I Pana Doktora, czy są takie źródła ich fachowane nazewnictwo jest marginalne. To jest sedno …

  4. Panie doktorze Dorszewski!Cenimy pańska wiedzę i kompetencje.Jednak…Cała pańska odpowiedź jest atakiem na p.Kamyszka. Tak jak napisał Maciej:źródła istnieją!Nie pan to ktoś inny do nich dotrze.Swoją drogą,grzebanie w przeszłości i szukanie „teczek”,to metody uwłaczające pańskim tytułom naukowym!Metody Ziobry,nie dla wszystkich są do przyjęcia!Przeczytałem uważnie i ze zrozumieniem…

  5. Panie Dorszewski nam tu niepotrzebne Pańskie wywody. A Pana Kamyszka Trzemeszno i tak lubi, bo on nas też lubi. Ja osobiście odbieram jak o przyjaciela.

  6. Badania XIX-wieczne, których podstawę stworzyli Małecki i
    Abraham,
    były punktem wyjścia dla historyków następnego stulecia. Jerzy Kłoczowski
    uznał św. Wojciecha założycielem pierwszego klasztoru benedyktyńskiego,
    miał on znajdować się w
    Trzemesznie pod Gnieznem. Brak dalszych wiado

    mości o
    działalności tego ośrodka zakonnego tłumaczył reakcją i
    walkami
    wewnętrznymi w
    XI wieku
    12
    . Podobne poglądy głosili inni historycy, więc
    należy stwierdzić, że stanowisko Kłoczowskiego nie było w
    owym czasie
    odosobnione
    13
    https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/3570/Dorszewski,Dzieje_sw._Wojciecha_i_benedyktynow_w_Trzemesznie.PDF?sequence=1 Jak widzimy,dzieje Trzemeszna zmieniają się razem ze stanem wiedzy na określony czas…

    • Pan Kamyszek przedstawia nam swój punkt widzenia, z którym można się zgodzić lub nie. Ja akurat przyjmuję jego punkt widzenia.
      Pan Dorszewski ma prawo mieć i publikować swoje poglądy, które też można uznać lub nie.
      Ale jak bardzo różni się sposób przekazywania swoich poglądów przez obu Panów.
      Pan Kamyszek pisze spokojnie.
      Dorszewski pisze w brzydki sposób.
      Kto ma rację?
      Badania trwają.
      Pana Kamyszka serdecznie pozdrawiamy i ufamy , że pan Kamyszek niejeden raz do nas napisze.
      A Dorszewskiemu mówimy Pa,pa, pa!

  7. pięknie zaorane. cenie ludzi którzy potrafia posługiwać się logiką. niestety niektorym komentujacym brak logiki bo wypomnienie przeszlosci p. Kamyszka wcale nie jest 'chamskie’/’agresywne’ ale jest to zwrocenie uwagi na fakt, ze osoba p. Kamyszka może być (podkreslam MOZE BYC) niewiarygodna.

  8. Pan Dorszewski,zawodowy historyk,doktorat w wieku trzydziestu kilku lat i Pan Kamyszek,76 letni pasjonat historii Trzemeszna.Pan Dorszewski obala teorie badaczy i historyków już nie żyjących.Z nimi dyskusję wygrać łatwo…Przeczytałem uważnie opracowanie p.Dorszewskiego:https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/3570/Dorszewski,Dzieje_sw._Wojciecha_i_benedyktynow_w_Trzemesznie.PDF?sequence=1 Wniosek wyciągam jeden:Historię może zmienić każdy,powołując się na OBECNY STAN WIEDZY!!!Natomiast Pan Kamyszek,pasjonat,przyjaciel Trzemeszna,dawny mieszkaniec…Wspaniale pisze o naszych dziejach.Nie są to prace naukowe(nikt się nie upiera)Ale czy tak nie mogło być?Na koniec:Panie Dorszewski,pańska wypowiedź jest przesycona lekceważeniem p.Kamyszka!Czy tak traktuje pan ludzi???Za lat kilkadziesiąt,jakiś trzydziestoletni doktor historii,będzie się wyśmiewał z pańskich teorii…I oby nie szukał „pradziadka w wehrmachcie”

    • Historia była jedna. Pisać o historii może wielu, ale jak już pisać, to na podstawie jakiś argumentów (czytania źródeł historycznych). Co to są za argumenty, że A. Kamyszek jest byłym mieszkańcem Trzemeszna, pasjonatem historii i wspaniale pisze o naszym mieście??? Czyżby ważniejsze było, kto kim jest i co robi, niż na podstawie czego opisuje dzieje Trzemeszna? Totalna abstrakcja.

  9. Uważam , że od kogoś posiadającego tytuł naukowy wymaga się nieco więcej . Niestety wiedza niejednokrotnie odbiega od skromności i dobrego smaku wypowiedzi . Udowadnianie swoich racji nie polega na degradacji człowieka .
    Doceniam ludzi , którzy mimo posiadania określonej profesji zajmuję się zgoła innymi zagadnieniami .
    Nie będę wnikał w szczegóły zapisów historycznych i badań naukowych , gdyż w wielu przypadkach budziły one i nadal budzą wiele kontrowersji . Być może w przyszłości ludzkość doczeka podróży w czasie i przestrzeni (teleportacji) .Wówczas wiele zagadek historycznych zostanie wyjaśnionych . Tymczasem możemy założyć , że obaj panowie przedstawiają fakty i tezy prawdziwe lub całkowicie je odrzucić jako fałszywe .
    Jedno dla mnie nie ulega dyskusji – WIELKIE UKŁONY DLA PANA KAMYSZKA .

  10. Pan Dorszewski niech się uczy sztuki polemizowania. Niech 100 razy dziennie czyta wpis JK. To czas pokaże kto ma rację.
    Pan Kamyszek to klasa.
    Pan Dorszewski to absmak.

  11. Bardzo proszę o więcej rozwagi i spokoju! Ostatnia korespondencja p. Dorszewskiego, jak i ta dyskusja uzasadniają celowość mojego otwartego listu. Ma on charakter przestrogi, ponieważ w natłoku codziennych obowiązków mało kto zwraca uwagę na to, co się dzieje wokół bogatej trzemeszeńskiej historii. O nic się nie ubiegam, to moje miejsce urodzenia do takiego zachowania zobowiązuje. Proszę więc by nie odbiegać od tematu, przypomnieć sobie treści tego listu: http://trzemeszno24.info/wp-content/uploads/2015/10/LIST-OTWARTY-X-2015-I1.pdf
    Wykreślenie ważnego okresu z historii, nie może odbywać się o tak, ponieważ to się komuś podoba. Szanujący historię swojej małej ojczyzny, nie może stać i udawać, że nic złego się nie dzieje. Mam nadzieję, że tym problemem prędzej, czy później zajmą się odpowiedzialni naukowcy, jak i gospodarze Trzemeszna. Powtórzę raz jeszcze, nie do mnie należy pisanie podręczników historii, ale wszyscy mamy obowiązek przekazania nie tylko swoim wnukom dziejów rodzinnych stron i to w formie e-gawędy uczyniłem.
    W naszej dyskusji proponuję przypomnienie, bardzo znamiennych słów powitania papieża Jana Pawła II, które wygłosił trzeciego czerwca 1979 roku ks. kardynał Stefan Wyszyński na błoniach Gębarzewskich.
    „Ojcze Święty!
    Na szlaku piastowskim z Gniezna do Wrocławia i Krakowa wita cię lud Wielkopolski i Pomorza Zachodniego – jako Głowę Kościoła, Namiestnika Chrystusowego i Następcę świętego Piotra na Stolicy biskupów rzymskich.
    Na pograniczu historycznych dziedzin piastowskich, w kolebce kultury narodowej, świadomości państwowej i naszego chrześcijaństwa przyjmij, Ojcze święty, braterskie pozdrowienia i należny ci hołd całych pokoleń twoich współrodaków, które wyrosły z tych ziem, osiedli, miasteczek i miast, rozłożonych wśród polodowcowych jezior i żyznych upraw rolnych. Przyjmij hołd wiernych spadkobierców spuścizny piastowskich władców Gniezna, Poznania, Ostrowa Lednickiego, Biskupina, Żnina, Trzemeszna i Kruszwicy. …”
    Wśród znakomitych piastowskich miejscowości wymienione zostało również Trzemeszno. Rodzi się więc pytanie, co się też takiego stało, że dzisiaj ma dla Trzemeszna zabraknąć miejsca? Kto tu fałszywie śpiewa? Czy doczekamy się odpowiedzi i wyjaśnienia? W roku jubileuszowym należy się spodziewać, że tak. Natomiast, Pan Dorszewski wie swoje i niech tak pozostanie.
    Tekst powitania dostępny jest w wydaniu pt. PIELGRZYMKA DO OJCZYZNY – INSTYTUTU WYDAWNICZEGO PAX – 1980 r.

  12. Pan doktor historii czy histerii ? Pana stosunek do tematu ,to wyraźny przerost ambicji . Domyślam się ,że czyta pan te wpisy .Może włączy się pan do dyskusji ze zwykłymi mieszkańcami , wykształconymi mniej lub więcej ? Dodam jeszcze ,że pana list przeczytałem z niesmakiem ,nie wierzyłem ,że takich słów używa osoba z „dr” przed nazwiskiem . Argumenty przynależności partyjnej P Andrzeja , zupełnie mnie nie interesują i z tego powodu nie przestanę szanować Pana Kamyszka. W przeciwieństwie do pana osoby .Metody jakich pan używa to nie moja bajka!

  13. ..Panie Doroszewski, nie przekonał mnie Pan nawet w jednym procencie do swoich racji . Pan jako człowiek „uczony”jak Pan tu sobie wkręca powinien wiedzieć że do PZPR „ochotników „przyjmowano też, a raczej „zmuszano” siłą czy szantazem pod groźbą np.wyrzucenia z pracy czy „szczypiąc”najbliższą rodzinę.Nie na miejscu jest niepisany domysł o atakach Pana Kamyszka na kościół. Argument, że mlecarz przeciwko dr.historii- też śmiechu wart, i nie przystoi go nawet przytaczać bo spójrz Pan na naszych Panów posłów,.. też wszyscy wyuczeni.. Jezus też był tylko stolarzem i płęta.. błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli.. jak zawsze pozdrawiam Panie Andrzeju.. RR.

    • Zgadzam się, oczywiście nasuwa mi się pytanie czy Prezydent Wałęsa /znamy jego wykształcenie/ jeździł na Zachód z wykładami z elektrotechniki czy o prądzie, bo na tym tylko się znał?Bo taką konkluzję wysuwa p. Dorszewski, temat historii jest zarezerwowany tylko dla „wybitnych” historyków.

  14. Bezapelacyjnie w tej dyskusji wygrało…Trzemeszno!Marzeniem pana Andrzeja,było zainteresowanie wszystkich,dziejami miasta i tym,że pseudonaukowcy próbują pozbawić nas części historii!Nic tak nie budzi zainteresowania,jak obrzucanie innych błotem.To ostatnie dołożył p.doktor od siebie 😊 Brawo Panie Andrzeju!

    • Nie ma to jak kulturalna wypowiedź JK o „pseudonaukowcach, którzy próbują pozbawić Trzemeszno części historii”. To nie jest twoim zdaniem obrzucanie kogoś błotem? Na jakiej podstawie piszesz o pseudonaukowcach? Bo nie pasują do twojej wizji historii?
      Jeżeli marzeniem A. Kamyszka było zainteresowanie trzemesznian dziejami miasta, to właśnie zrobił on swoją publikacją raczej krzywdę mieszkańcom Trzemeszna. Część pewnie przeczyta jego bajki i legendy o dawnym Trzemesznie i będzie powielać dalej te historyjki, aż się zderzą ze sprzecznymi informacjami i wtedy zacznie się negowanie wszystkich i wszystkiego co nie pasuje do historyjki.

      • Na jakiej podstawię piszę o pseudonaukowcach…Piszę tak dlatego,że tylko ktoś niepewny swojego zdania,komu brakuje argumentów,używa „haków”na adwersarza…Siwy,możesz się z tym zgodzić lub nie,ale Doroszewski strzelił sobie w stopę.Na tej podstawie podważam jego wiarygodność!Słusznie ktoś napisał:szukał haków na p.Kamyszka,może szukał też na innych!

  15. Dziękuję p.Dorszewski . Dzięki listowi , który został zamieszczony na portalu ,przeciętny mieszkaniec , zerknie ,poczyta, zainteresuje się dziejami miasta . A Panu Kamyszkowi , dziękuję szczególnie , że mieszkając w innej części kraju , nie zapomina skąd pochodzi i zawsze ciepło wypowiada się o swoim rodzinnym mieście .

  16. Nie ma co tu braw bić, to jest po prostu smutne. W trakcie bezczelnego okradania, Gość chwyta za rękę złodzieja. Jakoś nikt w Trzemesznie tego nie zauważył. Złodziejaszek zamiast, w tym liście, wytłumaczyć się dlaczego, to zrobił, zaatakował pomyjami. I tak wygląda rzeczowa dyskusja uczonego!!! A część Trzemesznian temu przyklaskuje, nie mając zielonego pojęcia o sprawie, ronież o historii swojego miasta.
    Tak się złożyło, że czytałem rzeczowe uwagi pana Andrzeja w których zarzuca autorowi, że pisząc pracę o darowiznach na rzecz klasztoru nie był dociekliwy, a wręcz w niej sam sobie zaprzecza. Na przykład twierdzi, że Trzemeszno nie istniało, a powstało dopiero w XII wieku, tylko już nie interesuje się od kogo pochodzą przekazywane włości Skwarzymowa. Temat rodu Porajów, czy też Sławnikowiców jest nie tylko dla tego naukowego adepta czarną magią. Dodam jeszcze, trafne są uwagi, co do wątku w pracy o eksponatach ze skarbca trzemeszeńskiego.
    Zgadzam się z panem Andrzejem, że praca naukowa z takimi nieścisłościami budzi wątpliwość. Co gorsze, że można bezkarnie takie tezy głosić. Ba, w liście autor przyznaje się samolubnie, że nie musiał nikogo powiadamiać o swoich bezcennych odkryciach naukowych. To się nazywa TUPET !!!
    Przy okazji podzielę się uwagą, od wieków istniał naturalny związek między Mogilnem, Strzelnem i Trzemesznem, to klasztory stanowiły duży potencjał gospodarczy w tym polskim zakątku.

    • Witam Panie Romanie, pozdrawiam Mieszkańców Trzemeszna!
      Jako stary trzemesznianin pozwolę sobie dorzucić kamyczek do dyskusji.
      Mieszkałem od urodzenia do matury w tym mieście a trzy pokolenia /głębiej nie sięgam/moich pradziadów pochodziło z Trzemeszna i okolicy.Od 16-tu lat jestem na emeryturze /w czasie gdy odchodziłem to p.Dorszewski miał jeszcze „mleko pod brodą”/. Zgadzam się w pełni z Pana powyższą wypowiedzią /po prostu Pan mnie wyprzedził/.Cóż nie będę z tak mądrą osobą dyskutował jak p.Dorszewski po tak sławnym Uniwersytecie, ponieważ On może poprawić Prymasa Tysiąclecia a nawet Papieża JP II, skoro posiada patent na nieomylność.
      Osobiście pamiętam te czasy o których wspomina p.Kamyszek, Kiedy nasza świątynia była cała rozkopana wewnątrz a między rusztowaniami trudno było się przecisnąć. Do wczesnych lat 50-tych ub. wieku obrzędy kościelne odbywały się w nieistniejącym już kościele ewangelickim.
      Historia Trzemeszna to nie tylko czasy piastowskie ale dużo wcześniej.
      „…Powracając do tematu stwierdzić trzeba, że już w epoce kamiennej /5000 do 2000 lat przed Chrystusem/ żyli nasi praojcowie na ziemiach dotąd przez nas dzierżonych.Nauka oparta na wykopaliskach zadaje kłam mylnym twierdzeniom obcych badaczy, którzy pojawienie się Słowian na ziemiach dziś przez nich zajętych datują na VI wiek przed Chrystusem.W wspomnianej epoce kamiennej i pod Trzemesznem krzewiło się życie słowianskie…”
      /cytat z „Trzemeszno”wyd. poznanskie /
      Jeszcze jedno pytanie: czy darowizny księżnej Dobrawy na rzecz Zakonu to też nieprawda? Cóż, Pan doktor stwierdził ,że nie zna dowodów na istnienie Trzemeszna w okresie przed XII wiekiem i należy to miasto wykreślić ze Szlaku Piastowskiego.
      Ja jestem za mały /moje studia niehumanistyczne/, więc po co mi odzywać się ,żeby zostać nazwany mleczarzem? Skoro włodarze tego miasta /burmistrz – historyk/ milczą. Jedynie mam szacunek dla P. Macieja, który zajął stanowisko.
      Panie Romanie, niech Pan uważa, żeby nie zakwestionowali Mogilnianom istnienia Benedyktynów, a klasztor macie piękny /zwiedzałem jeszcze z poprzednikiem ks. dr Panasiukiem/.
      Na koniec, wniosek jest prosty: historię można naginać pod aktualne potrzeby, przyjdzie inna opcja to zmieni /ileż to przekłamań już było w naszej historii/.
      Pozdrawiam.

    • Proszę podać co ma wspólnego ród Porajów z początkami Trzemeszna? Może pan rozwinąć ten wątek i podać źródła historyczne z jakich pan korzystał.

      • Jestem wdzięczny za to rzeczowe pytanie. W tej dyskusji wynika, że w ogóle mało wiemy na ten temat, a jak widać, lubimy toczyć spory. To z kronik czeskich wiem i fakty to potwierdzają, iż początki powstania i tworzenia Trzemeszna zaczęły się od momentu, gdy wraz z orszakiem Dobrawy (Dąbrówki) przybył rycerz Poraj Sławnikowic (rodzony brat Wojciecha Sławnikowica późniejszego świętego) i osiedlił się w tym rejonie Wielkopolski. Historia przekazuje również, że rycerz Poraj nie był jedynym z czeskiego rodu Sławnikowiców wśród bliskich polskiego księcia i króla. Co do źródeł historycznych o które Pan pyta, odpowiadam, posiadam, zamieszczone są w wykazie literatury, z którą zdążyłem się zapoznać.

        • Obalamy kolejną hipotezę p. A. J. Kamyszka (AJK). Ród Porajów nie pochodził od Poraja (właściwie Poreja, Porzeja, bo takie formy zapisu występują w źródłach), brata św. Wojciecha. Na dodatek Porej zginął 28.IX.995 r. w Libicach, grodzie Sławnikowiców, razem z innymi braćmi Wojciecha(oprócz Sobiebora).
          Źródło: Tłumaczenie polskie „Kroniki Czechów” Kosmasa (W kręgu żywotów św. Wojciecha, Kraków 1997), s. 158 – „Albowiem w pewnym świątecznym dniu skrycie wtargnęli do grodu Libice, w którym bracia św. Wojciecha i cała załoga grodu obchodząc święta jak niewinne owce słuchali uroczystej ofiary mszy świętej. A owi jak dzikie wilki wtargnęli w mury grodu zabijając mężów, wszystkich co do jednego i niewiasty, ściąwszy czterech braci św. Wojciecha, z całym potomstwem. Było zaś zabitych w grodzie Libice w roku od wcielenia pańskiego 995 pięciu braci św. Wojciecha, których imiona są te: Sobiebor, Spytimir, Dobrosław, Porzej, Czesław.”
          Przypis 29 na s. 158 wydawcy – Kosmas mylnie podaje, że zginęło 5 synów Sławnika, Sobiebora nie było wówczas w Libicach.”
          Potwierdza to Żywot II św. Wojciecha autorstwa Brunona z Kwerfurtu, s. 115 „Pięciu miał braci i życie wszystkich przeciął miecz. Najstarszy z nich udał się na służbę cesarza i posiłkował go w podbojach pogan, gdzie zasłużył sobie na łaskę przyjaźni z księciem Polan”.
          Przypis do fragmentu – Najstarszy z braci Wojciecha, Sobiebor był z cesarzem i Bolesławem Chrobrym na wyprawie wojennej przeciw Obodrytom w sierpniu 995 r. Pozostali bracia zaś zawarli rozejm z księciem czeskim Bolesławem II, jednak zostali zdradziecko zaatakowani przez ród Wrszowców i 28 IX tego roku zostali wymordowani.
          s. 117 „Spełniło się bowiem widzenie pobożnego Wojciecha, gdyż przed nim nastąpiła śmierć, dwóch braci po dwóch, a potem, to jest w tym roku, zgon najstarszego brata.”
          Przypis wydawcy – Czterej Sławnikowice zostali zamordowani 28.IX.995 r. Sobiebor zginął we wrześniu 1004 r. Okoliczności jego śmierci podaje Thietmar, Kronika, ks. IV, rozdz. 12.
          Żywot I św. Wojciecha – s. 70 – „Ten zaś zbrodniczy lud, do którego zmuszono go, aby powrócił, z nienawiści do jego imienia dokonał wielkiej zbrodni. Albowiem krewnych jego, ludzi znakomitych i znanych, nędznie pozabijał, zadawszy im okrutne rany, braci oraz ich synów, mężczyzn wraz z niewinnymi niewiastami, wszystkich wydał na srogą śmierć; również gród ich zniszczył ogniem i mieczem, a całe ich mienie zagrabił. Gdy te zbrodnie działy się w domu, jeden z jego braci razem z polskim księciem Bolesławem był poza krajem…”
          Przypis 143, Wymordowanie rodu Sławnikowiców nastąpiło 28.IX.995 r. Zginęli wówczas wraz z rodzinami Spitimir, Bobrosław, Porzej i Czasław. Zbrodni tej dokonał ks. Czeski Bolesław II łamiąc zawarty rozejem.

          Ksiądz Stanisław Kozierowski, napisał książkę „Ród Porajów -Różyców”, w której pisze „Porajów zaś połączył Długosz ze Sławnikowicami w ten sposób, że między zabitymi w katastrofie libickiej braćmi zamiast Poraja umieścił Zawiszę… a o Poraju podał wiadomość, że znajdował się w Polsce na dworze B. Chrobrego”.
          http://barbarafamily.eu/attachments/File/2.jpg

          Tak więc Poraj/Porej, brat św. Wojciecha był w 995 r. w Libicach i został tam zamordowany. Nie ma żadnego przekazu źródłowego, że był w orszaku Dobrawy w 965/966 r., zaś Jan Długosz w swoich dziełach zastąpił go Zawiszą, a Poraja umieścił w Polsce, choć 3 źródła (Żywot I św. Wojciecha, Żywot II Wojciecha , Kronika Kosmasa piszą, że zginął w Libicach w 995 r.

          Fantazja, fantazja pana A. J. Kamyszka.

        • CDN obalania hipotezy A. J. Kamyszka o Porajach i Dobrawie w Trzemesznie.

          Autor: dr Bronisław Nowak, tytuł książki „Ród Porajów w Małopolsce w średniowieczu”, Kraków 2009.
          s. 33-34 – „Genezę brzmienia proklamacji próbuje wyjaśnić legenda herbowa, odnotowana w pierwszym rodzimym herbarzu, którego autorstwo przypisuje się Długoszowi. Według niej protoplastą rodu miał być Porej z czeskiego rodu książęcego Sławnikowiców, brat św. Wojciecha i Radzima Gaudentego. Zgodnie z faktami przytoczonymi w „Kronice Czechów” Kosmasa była to postać historyczna, która jednak nie przeżyła rzezi libickiej 28.09.995 roku.”

          s. 37 – „Zdaniem Janusza Bieniaka jest możliwe, że podłożem legendy łączącej Porajów z rodem św. Wojciecha mogła stać się postać Bożęty Stefana (Stefanowica?), w latach 1027-1028 trzeciego z kolei arcybiskupa gnieźnieńskiego, a więc następcy i zapewne współpracownika brata św. Wojciecha, Radzima Gaudentego. Rzeczywiście, zestawienie obu imion tego znakomitego hierarchy kościoła pozwala przypuszczać, że mógł pochodzić z rodu Różyców, którzy w Wielkopolsce takich właśnie imion używali. W tej sytuacji Długosz, opierając się na posiadanej wiedzy, postarał się jedynie o, jego zdaniem właściwe, osadzenie rodowego podania w realiach historycznych i przekazanie go potomnym.”

          Jak widać, prof. J. Bieniak podaje kompletnie inną hipotezę na protoplastę rodu Porajów w Polsce i nie jest to Poraj/Porej, brat św. Wojciecha.

          • Szanowny Logiku, dziękuję za bardzo merytoryczny komentarz i przyłączenie się do dyskusji nad losami Trzemeszna. Nareszcie zaczynamy rozmawiać i może coś pożytecznego z tego wyniknie. Tylko uważam, że nie tutaj, ale na innym forum dyskusję powinni toczyć naukowcy. I wyraźnie zaznaczam, nie pretenduję do tego grona. Z przytoczonych przez Ciebie cytatów nie wynika, że problem Poraja lub Poreja został wyjaśniony. To, że ktoś został zamordowany w 995 r. nie przekreśla faktu istnienie spadkobierców w Swarzymowie czy Jankowie. Dlatego poczekajmy, może ktoś nam potrafi to wyjaśnić.
            Natomiast dlatego zabraniasz amatorowi i miłośnikowi historii stron rodzinnych fantazji i dzielenia się wiedzą z lat szkolnych? Prowokujący jest brak informacji oraz uzasadnienia przyczyn teraźniejszej wersji dziejów z tak istotną luką. Czy zmuszam do akceptowania mojego poglądu widzenia?
            Pan Dorszewski w swojej pracy przytoczył dokument z 21 stycznia 1393 r. potwierdzający, iż w Gnieźnie wojewoda kaliski Sędziwój zaświadczył, że Dobiesław, dziedzic Jankowa przekazał klasztorowi trzemeszeńskiemu kanoników regularnych posiadłość Skwarzyno (Skwarzymowo – moje). Dyplom z 1393 r. wymienia, że Skwarzyno (Skwarzymowo) znajdowało się in districtu Gneznensi(Dystrykcie Gnieźnieńskim). Z innych źródeł wiemy, że od tej pory herb rodowy Porajów – Różyców (czterolistna srebrna róża w polu czerwonym) znajdować się będzie na klasztornej pieczęci. W takiej sytuacji naturalne jest zapytanie o to autora tego kategorycznego stwierdzenia, że w X i XI wieku nic się w Trzemesznie nie działo, to skąd się wzięły przekazywane włości i ten herb rodowy w dobytku zakonników trzemeszeńskich? Czy to pytanie powinno kogoś denerwować i obrażać? Kto potrafi wyjaśnić tę tajemnicę?

  17. Co na to wszystko rządząca,trzemeszeńska klika?Czekacie aż sytuacja się wyjaśni?Jak będzie już bezpiecznie się odezwać?Brak zainteresowania historią Trzemeszna to wasza wina!Całe szczęście,że są ludzie którym obojętne to nie jest!Tak było z WOŚP!Tak jest z niszczeniem historii naszego miasta!Tchórze!!!

  18. Każdy słyszy to co chce usłyszeć, tak samo czyta to co chce przeczytać. Naukowiec dokładnie wypunktował historyka – amatora. Oczywiście trzemesznianie wolą czytać bajeczki pana Kamyszka bo one są takie sienkiewiczowskie ” ku pokrzepieniu serc”. I żadne argumenty naukowe do nich nie przemówią. Działają emocje a nie rozsądek. A co do pomyj to się zgadzam. Ni z gruszki ni z pietruszki to doktorskie zakończenie. Mam wrażenie jakby ostatnie zdania nie były pisane przez tego samego autora.

  19. Ludzki umysł to piękna, ale i bardzo zdradliwa rzecz. Kiedy przez 76 lat karmi się wygodnymi dla niego informacjami, jest ok, ale kiedy jednego dnia docierają do niego informacje burzące mu ten 76.letni porządek, to ludzki umysł zrobi dosłownie wszystko, żeby się obronić i oszukać swojego właściciela.

  20. Czy jacyś chętni archeolodzy i antropolodzy mogliby pokopać trochę w Trzemesznie? Moze znaleźliby coś intersującego i przełomowego (opieramy pewnie sie na jednych badanich z 1950r). Jest możliwe, że klasztor z Xw. był w nieco innym miejscu, dalej od brzegu, po drugiej stronie jeziora, może spoczywa na jego dnie. Zapewne jest dużo miejsc w Trzemesznie, gdzie coś godnego uwagi czeka zagrzebane w ziemi… Proszę, wyprowadźcie georadary na spacer po Trzemesznie! 😉

    • Proszę bardzo. Niech archeolodzy przekopią całe Trzemeszno, bo p. Kamyszkowi się coś wydaje i potrzebuje na szybko potwierdzenia swoich bajek, żeby nie stracić resztki wiarygodności. Może klasztor był tu, a może tam, a może jeszcze gdzie indziej.
      Może na dnie jeziora znajduje się też niemiecki złoty pociąg spod Wałbrzycha, bo przecież mam prawo i taką samą argumentację do takiego myślenia, jak p. Kamyszek.

      • W mojej poprzedniej wypowiedzi (niestety zapomnialem się podpisać) nie chodziło o potwierdzanie/zaprzeczenie tego o czym mówi p.Kamyszek ale o lepsze poznanie historii Trzemeszna. W ciągu tych setek lat żyło tu tysiące ludzi, miało miejsce tysiące różnych wydarzeń. W Poznaniu podczas remontu nawierzchni rynku przeporwadzono badania archeologiczne, efekt? Dziesiątki znalezisk, które rzuciły nowe światło na życie i pracę rzemieślników w tamtym mieście.

  21. Może gdyby władze były bardziej operatywne to swoim działaniem sprowadziliby do miasta naukowców w/w . Sądząc jednak po ostatnich wydarzeniach ( chociażby WOŚP ),jest to wątpliwe .Widzą tylko czubek własnego ! nosa i tylko myślą o własnych! czterech literach , jak długo zdołają utrzymać je na stołku . Żadnemu u władzy nie przyszło na myśl ,żeby zabrać głos w tym temacie ? Żałosne !

  22. tradycyjne polskie „tak było i ty mi udowodnij że tak nie było, a jak nie to siedź cicho”
    Serio źródłem wiedzy Kamyszka była m.in plebania? To tłumaczy wiele.
    No i to wybiórcze dobieranie źródeł. Piękne naginanie faktów po swoją tezę.

    • Dokładnie. Jak to napisał A. Kamyszek- baraszkował na plebanii za młodu – stąd ta jego wielka wiedza, to nie przechwałki- tak napisał.
      Może po tej odpowiedzi A. Kamyszek zastanowi się podwójnie zanim napisze kolejny list otwarty w jakiejś sprawie.
      Jakoś zawsze A. Kamyszek pełno komentarzy pisał pod artykułami tu na portalu, a teraz coś słabo. Czyżby zabrakło argumentów merytorycznych, a zostało przytaczanie słów kardynała Wyszyńskiego witającego JP II.

  23. Na roratach mówiąc o męczennikach ,ksiądz powiedział, że z tym św. Wojciechem w Trzemesznie to nie wiadomo jak to dokładnie było.
    Szkoda że pan Kamyszek tego nie słyszał. Ale Kamyszek wie swoje , wie więcej niż ksiądz proboszcz i historyk Dorszewski.
    Wiek Kamyszka i Dorszewskiego nie ma nic wspólnego z dyskusją.
    Młody to nie znaczy głupszy i odwrotnie.

  24. Jak dobrze rozumiem, p. Kamyszek podaje w swojej gawędzie dla wnuków hipotezy na temat Trzemeszna, które były głoszone 50 czy 100 lat temu.
    Co na to lokalni historycy z Trzemeszna? Czy mogą coś napisać, który z panów jest bliżej prawdy? Przecież zapomniałem, że p. Kamyszek obwinił już w swoim liście nauczycieli historii z Trzemeszna za przyglądanie się i akceptowanie marginalizacji historii Trzemeszna. Nie ma to jak obracanie lokalnych historyków przeciw sobie.

  25. Pan Doroszewski swe poglądy opiera na twardych, mających naukowe podstawy faktach historycznych, natomiast Pan Kamyszek pozostaje w sferze legend i historii „życzeniowej”, w którą wielu z nas chciałoby wierzyć…Na szczęście każdy ma prawo wyboru, tylko trzeba mieś świadomość,że wybieramy między faktami a legendami i są to dwa zupełnie różne obszary, a rzucanie się sobie do gardeł godne jest lepszej sprawy!

  26. Przyglądam się tej dyskusji i jako historyk muszę przyznać że jest merytoryczna. Zapomnieliście państwo o jednej ważnej rzeczy. Mianowicie, ludzi żyjący w owym czasie wykształconych piśmiennych było bardzo mało a zdecydowaną większość stanowili duchowni.
    Źródła, prace z których moglibyśmy czerpać wiedzę nie przetrwały do naszych czasów poza kilkoma wyjątkami. W tych czasach pisano na podstawie legend opowieści to przekazywano następnym pokoleniom.
    Pamiętajmy o licznych pożarach grabieżach które to tylko potęgują domysły. Pisano językiem domyślnym między wierszami na chwałę swojemu władcy. Najlepszym źródłem jest źródło wywołane które nie można podważyć. Faktem jest że się działo w Trzemesznie sporo, kwestia jest tylko taka kiedy i w jakich okolicznościach. Dużo czytajcie do każdej wypowiedzi opracowania podchodźcie obiektywnie krytycznie tylko wtedy możemy mieć w miarę racjonalny obraz z tamtych lat. Do dziś historycy sprzeczają się kiedy tak naprawdę był Chrzest Polski, obowiązująca data jest tylko umowna.
    Gdyby tak trafić na materiały z tego okresu, oprócz wspomnień kronikarzy to by była kopalnia wiedzy.

  27. Proponuję dyskusję w takiej tonacji. Naszą historię należy uporządkować. Nie będą jej pisali niemieccy lub czescy kronikarze. Mamy swoich bohaterów i świętych. Bo kto to był biskup Adalbert? Był Czechem, w rodzie, jako najsłabszego z postury skierowano do stanu duchownego. Tutaj dzięki koligacjom został biskupem. Jak widać, już od zarania dobrze było mieć plecy, więc nic to nowego. Dobrotliwy, nikomu nie wadził, ale popełnił życiowy błąd. Ochraniał cudzołożnicę, która za zdradę męża, powinna ponieść karę. Czyn ten rozgniewał tak Czechów, z innego rodu, że wypędzili biskupa Adalberta z Pragi. Później wymordowali też wszystkich żyjących Sławnikowiców z rycerskiego rodu Poraj. W kolejnym etapie, również przez znajomości tym razem z cesarzem niemieckim Ottonem III i Pół – Czechem, Bolesławem Chrobrym został wyniesiony do grona świętych. Gdzie są jego szczątki, naukowcy doszukali się w Rzymie. Przez tysiąc lat patronował Polsce i co, to wystarczy?

    Dzisiaj jesteśmy bogatsi i zwarci, mamy swoich świętych. Dzięki tej wnikliwej pracy naukowej – doktorskiej posiadamy jasność i potwierdzenie i dowód naszych oczekiwań. Wszystko co dawniej głoszono, było fikcją. Co tam pachnące naftaliną opowieści o Trzemesznie, przypominane przez jakiegoś emeryta. Słusznie mając ponad siedemdziesiątkę, to pamięć już nie ta. Żyjemy w XXI wieku, jesteśmy wolni i możemy głosić naszą, polską prawdziwą historię. Prawda, ktoś ważny z Polaków głosił: „Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości…” Czy wiecie kto to mówił?

    PS. Wszelkie dowody tego fałszerstwa należy pochować, kielichy oddać w bezpieczne miejsce do Gniezna, bazylikę należałoby przebudować, a istniejące freski, przekazujące fałszywy mit Wojciechowy, zamalować. Zakładam, że Burmistrz – historyk będzie dobrze wiedział, co zrobić z herbem i nowymi dystynkcjami władzy miejskiej.

    • Z uznaniem przyjąłem ten komentarz, napisany z lekką ironią, ale oparty na faktach. Biskup Adalbert za życie nie osiągnął niczego wielkiego, dopiero po śmierci stał się Wielkim i sławnym. Natomiast martwi mnie to, że na podobną nutę śpiewa i myśli sporo osób, ale czy historię można zmieniać pod doraźne potrzeby. Co do przytoczonej myśli, to tak pouczał nasz Wielki Polak a dzisiaj Święty.

    • Czy potrzebny jest nowy patron i nowa doktryna? Jest coś na rzeczy? Dowiemy się wkrótce. Sądzę, że warto poznać tę wypowiedź. „Nie ma nowej ewangelizacji, ani nie ma nowej Europy!” – mówi ks. Jan Kaczkowski. Posłuchajcie całej wypowiedzi autora, odpowiada na pytanie, czy Europa może mieć nowy początek.
      https://www.youtube.com/watch?v=rAZki8NGARk
      Czy jeśli nowa Europa, to i nowa Polska?

  28. Zmieniam zdanie na temat Pana Kamyszka. Wychwalałem go tu , broniłem jak umiałem, tylko, że na dyskutowany temat mało wiedziałem. Podoba mi się sposób pisania p. Kamyszka. Pisze w gawędziarski , ciekawy sposób. To mnie ujęło, ale i zgubiło. Po „przestudiowaniu” wybranych materiałów na W/W temat, muszę zweryfikować swoje zdanie i ZWRÓCIC HONOR PANU DORSZEWSKIWMU.
    pKamyszek to interesujący gawędziarz- fajnie się go czyta.
    pDorszewski to naukowiec i z ubolewaniem stwierdzam, że swojego Rodaka, Trzemesznianina z pochodzenia, muszę przestać poważnie traktować jako HISTORYKA, za którego ten Pan się uważa.

    • Nawrócony,polecam Tobie lekturę”Statut PZPR”😊 Niewątpliwie będziesz wzorowym komunistą😉 Tam,też przekonująco piszą😉😊

    • Szanowny Nawrócony, to nie grzech a wstyd. Zawsze należy posiadać wiedzę do dyskusji na dany temat. A co tak rozjaśniło to pole widzenia? Nie słyszałem, aby p. Kamyszek wymagał tytułu i głosił, że jest historykiem. Ma inne wykształcenie i kwalifikacje zawodowe. Na pewno w kiosku dyplomu nie kupował. Mało kto może się pochwalić najlepszymi uczniami w kraju, w kształconym zawodzie. A szkoła przez szereg lat utrzymywała tak wysoki poziom kształcenia zawodowego. To, że ktoś zna dzieje swojej małej ojczyzny nie świadczy, że jest historykiem. W tej współpracy z miłośnikami Trzemeszna nie bierze żadnej zapłaty, czy nagrody. A dzisiaj historycy są w cenie i nagradzani. Jak dobrze przypominam sobie, przestrzega tylko nas i namawia do zgłębienia wiedzy o Trzemesznie. A w co będziecie wierzyć, to już Państwa sprawa. Dla zainteresowanych dzieli się wykazem lektury z tego zakresu. Więc do dzieła i nie mieć pretensji do garbatego, że ma proste dzieci.

      • Ale to właśnie doktor wykazał, że w dyskusji A. Kamyszek nie ma wiedzy i nie zna dziejów swojej małej ojczyzny dostatecznie, przynajmniej tej dotyczącej początków Trzemeszna.
        Kamyszek dzieli się z zainteresowanymi wykazem lektur?? No to fajnie. Same opracowania, zero źródeł. Czym tu się dzielić? To przetworzone przez autorów tych lektur informacje i ich poglądy, które A. J. Kamyszek tylko powiela i powtarza dalej. Zero samodzielności.

  29. Kłopot polega na tym, że głupcy są pewni siebie i swojej wiedzy na określony temat.Tylko głupcy nie miewają wątpliwości. Ja miałem wątpliwość, więc posprawdzałem, doczytałem i zmieniłem zdanie o Panu K.
    Lektura rozjaśniła mi pole widzenia.
    Dodam, że błąd jest przywilejem filozofów, więc cóż- ja biedny żuczek – mogę błądzić i naprawiać te błędy.
    Pan Kamyszek wprost nie nazywa siebie historykiem,(tu zgoda ze spowiednikiem) ale kontekst jego tekstów nasuwa taką myśl.

  30. Dla wszystkich, którzy chcą sobie wyrobić zdanie w dyskusji. Obie książki o Trzemesznie są do ściągnięcia. Można porównać.
    A. Kamyszek, Korzenie Trzemeszna, Suwałki-Trzemeszno 2014

    http://trzemeszno.pl/files/file/prezentacje/KORZENIE_TRZEMESZNA_-_2014.pdf

    P. H. Dorszewski, Uposażenie i działalność gospodarcza klasztoru kanoników regularnych w Trzemesznie do początku XVI wieku, Olsztyn 2013

    https://www.depot.ceon.pl/handle/123456789/3573

    • Pomysł zasadny, tylko proszę mieć na uwadze, naraża się na stratę 45 zł,. ale za to tekst przy czytaniu będzie można powiększyć.

      Natomiast plik z tekstem „Korzenie Trzemeszna” został zamieszczony, za moją zgodą, przez Urząd Miasta i Gminy w Trzemesznie na stronach urzędu. W miarę pozyskiwania nowych wiadomości, dokonywałem uzupełnienia. Teraz posiadam wersję uzupełnioną o najnowsze wiadomości zawarte w dostępnej publikacji Austriackiej Akademii Nauk zawierzającej kronikę Ottona III. i nie tylko. Niestety zmienił się pogląd we władzach miejskich i słusznie, nikt nie jest zainteresowany podmianą pliku. Myślę nad nowym rozwiązaniem dostępu do tego nowego pliku. Zainteresowani wiedzą, jak ten plik szybko pozyskać.

      Przy okazji, proponuję zapoznać się z kolejnym śladem potwierdzającym istnienie w X wieku monastyru w Trzemesznie. Książka wydana w Gnieźnie w 1874 r. pt. KATEDRA GNIEŹNIEŃSKA, autor Ks. IGNACY POLKOWSKI. Plik udostępnił nam Pan Henryk Gierlik z Bawarii. https://books.google.de/books?id=xuREAQAAMAAJ&pg=PA98&dq=tremesno&hl=de&sa=X&ved=0CDgQ6AEwBDgoahUKEwiv1ODD2JzIAhULECwKHWyHBPI#v=onepage&q=tremesno&f=false Katedra gnieźnieńska – Ignacy Polkowski – Google Books books.google.de

      • Panie Kamyszek, dr Dorszewski napisał, że to nie jest kronika Ottona III. i że zmyślił pan miejsce przechowywania w katedrze w Akwizgranie tej niby kroniki. Jak to pan wytłumaczy? Jak mamy panu uwierzyć? Jeśli myli się pan przy podstawowych rzeczach, to czy reszta rzeczy nie jest zmyślona?
        Nie dziwię się, że po takich wpadkach Urząd w Trzemesznie nie chce teraz współpracować z panem.

        • ,, Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy , bo wiedza jest ograniczona ,, .
          Albert Einstein .

          Nie mając wyobraźni trudno wierzyć , trudno żyć , trudno umierać …
          ( ? )

    • Pomysł zasadny, tylko proszę mieć na uwadze, naraża się na stratę 45 zł,. ale za to tekst przy czytaniu będzie można powiększyć.

      Natomiast plik z tekstem „Korzenie Trzemeszna” został zamieszczony, za moją zgodą, przez Urząd Miasta i Gminy w Trzemesznie na stronach urzędu. W miarę pozyskiwania nowych wiadomości, dokonywałem uzupełnienia. Teraz posiadam wersję uzupełnioną o najnowsze wiadomości zawarte w dostępnej publikacji Austriackiej Akademii Nauk zawierzającej kronikę Ottona III. i nie tylko. Niestety zmienił się pogląd we władzach miejskich i słusznie, nikt nie jest zainteresowany podmianą pliku. Myślę nad nowym rozwiązaniem dostępności do tego nowego pliku. Zainteresowani będą wiedzieć, jak ten plik szybko pozyskać.

      Przy okazji, proponuję zapoznać się z kolejnym śladem potwierdzającym istnienie w X wieku monastyru w Trzemesznie. Książka wydana w Gnieźnie w 1874 r. pt. KATEDRA GNIEŹNIEŃSKA, autor Ks. IGNACY POLKOWSKI. Plik udostępnił nam Pan Henryk Gierlik z Bawarii. Niestety próbowałem dołączyć adres strony tej książki, lecz cenzor zablokował zamieszczenie mojego komentarza. Trzeba będzie skorzystać z naszego profilu TRZEMESZNO-SYMPATYCY na platformie Nasza-klasa.

  31. Nie wiem, co tu jest piękne? Piękna może być okolica, literatura, sztuka itp., natomiast dyskusja rzeczowa, owocna, na temat …. Według mnie jest rzeczowa, ale nie dzięki osobom mających pretensję nie wiadomo do kogo i o co, do tego mało zorientowanych w tematyce toczącej się dyskusji. Za to chętnych, ponieważ nadarzyła się okazja, do przyłożenia gościowi z Suwałk, za wcześniejszą krytykę trzemeszeńskich karierowiczów z towarzystwa wzajemnej adoracji. Nie o historię Trzemeszna im chodzi i kronikę Ottona III.

    Natomiast dzięki dyskutantom podzielającym obawy, że coś niedobrego wokół Trzemeszna się dzieje, wnioskujemy, że potrzebna jest rzetelna informacja i wytłumaczenie tego wszystkiego. Dlaczego pozbawia się nie tylko Trzemesznian, ale tak doprawdy wykreśla się korzenie państwowości oraz chrześcijaństwa? Dlaczego wersja dziejów głoszona od lat, nie tylko przez trzemeszeńskich zakonników ma być fałszywa? Bo co, zmiana ewangelizacji tego wymaga, do tego trzeba wykorzystywać młodego naukowca, który nie ma zielonego pojęcia co tutaj się wydarzyło. Czy trzeba wszystko zaczynać od początku?

    Obecnie wielebni gospodarze parafii trzemeszeńskiej są wytrwali, grają w tzw. „pomidora”, udają, że nic nie rozumieją. Czy takie zachowanie wynika z obawy o piastowany fotel? Czy można czuć się gospodarzem parafii, gdy naokoło fałszywe pamiątki? Teraz bezwartościowe tysiącletnie starocie. Czy dlatego brak reakcji i żądania rzetelnej informacji o unikalnych eksponatach z dawnego skarbca katedry trzemeszeńskiej, prezentowanych na stronach internetowych muzeum archidiecezjalnego?

    Sam naukowiec, sprawca tego zamieszania, beztrosko przyznaje się do swoich tez, ale zabrakło rzeczowego wyjaśnienia, a jak oceniliście to sami: „ od kogoś posiadającego tytuł naukowy wymaga się nieco więcej”.
    Panie Andrzeju, pozostaw w spokoju Trzemeszno, tak jak zamierzasz to zrobić, już nie to Trzemeszno które pamiętasz. Szkoda tylko normalnych mieszkańców, jak widać nikt się o Nich nie martwi, a należałoby uszanować i poinformować. A tego, co ostrzega o kradzieży, najchętniej należałoby spalić na stosie. Jak ostatnio czytałem, takie igrzyska miały miejsce w Trzemesznie XVI wieku, była to kobieta.

  32. Rozwalił mnie argument „do tego trzeba wykorzystywać młodego naukowca, który nie ma zielonego pojęcia co tutaj się wydarzyło”. A o ile jest on młodszy od pana Kamyszka? O 30, 40 lat? Czyli gdyby był w wieku Pana AK to co? Pamiętałby wtedy benedyktynów a może nawet pogrzeb św. Wojciecha? Różnica miedzy tymi dwoma postaciami jest taka, że jeden jest naukowcem drugi pasjonatem piszącym to co bardziej trzemesznianom na ucho. I tego nie da się
    zakwestionować !

    • Da się zakwestionować!Przeczytałem dzieło p.naukowca!Jeszcze raz powtarzam:HISTORIA ZMIENIA SIĘ,ZE WZGLĘDU NA „OBECNY STAN WIEDZY” Nie trzeba być wybitnie inteligentnym,żeby właściwie zrozumieć!Za jakiś czas „OBECNY STAN WIEDZY” ulegnie zmianie.A wtedy możemy się zdziwić! Polecam lekturę p.Dorszewskiego.Trudno rozmawiać z kimś,kto tego nie czytał.Proszę używać argumentów…Praca p.doktora,to jeden z wielu głosów!!!Dlaczego przejmujemy się tylko jego głosem,zapominając o innych naukowcach twierdzących inaczej?

      • Pan Kamyszek zapewne ma pojęcie co się w Trzemesznie wydarzyło w X i XI wieku, bo baraszkował za młodu na plebanii, jak to napisał :).
        Jakoś nie widzę, żeby pan Kamyszek zakwestionował hipotezy dotyczące początków Trzemeszna z książki Dorszewskiego.
        Nawet jakby doktor przyniósł panu Kamyszkowi na rękach ciało św. Wojciecha i wskazał, że jego grób odnaleziono w innym miejscu niż Trzemeszno, to on i tak by nie uwierzył.
        Wierzy w swoją tezę i dobiera do niej wybiórczo prawdy, półprawdy, ćwierćprawdy, teraz będzie akceptował tylko tych historyków, którzy pisali zgodnie z tym co mu pasuje. Czy to nie jest właśnie intelektualna indolencja?
        Książka doktora jest do ściągnięcia za darmo https://www.depot.ceon.pl/handle/123456789/3573

        Można samemu wysnuć wnioski, kto ma większe pojęcie o tym, co się działo w dawnym Trzemesznie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj