Strona główna Kultura Gdzie w Trzemesznie jest muzeum? cz. II, czyli Izba Pamięci w Niewolnie

Gdzie w Trzemesznie jest muzeum? cz. II, czyli Izba Pamięci w Niewolnie

3688
58

Dzisiaj w Niewolnie wspominano lokalnych bohaterów poległych w obronie miasta w trakcie najazdu hitlerowskiego. Warto przy tej okazji przypomnieć także o znajdującej się w tej miejscowości Izbie Pamięci. Założona po wojnie przez Henryka Wrzeszczyńskiego – więźnia obozu koncentracyjnego Mauthausen–Gusen – uczy kolejne pokolenia o okrucieństwie doświadczonym przez tysiące Polaków w czasie II wojny światowej.

Henryk Wrzeszczyński był nauczycielem, uczestnikiem Powstania Wielkopolskiego i jako niewygodny dla hitlerowców członek polskiej inteligencji został  zesłany do obozu w Szczeglinie, stamtąd przeniesiono do do obozu w Dachau, skąd ostatecznie trafił do obozu Mauthausen-Gusen w Austrii. W nieludzkich warunkach udało mu się wytrwać do 1945 roku, kiedy to amerykańcy żołnierze wyzwolili obóz. Po powrocie uczył nadal, a nawet został kierownikiem szkoły w Niewolnie. To właśnie tutaj powstała Izba Pamięci, której podstawą były pamiątki przywiezione przez niego z niewoli tj. nielegalne przedmioty wykonane przez więźniów, listy i  zdjęcia wykonane po wkroczeniu wojsk amerykańskich. Z czasem zbiory powiększały się o rzeczy przekazywane przez znajomych współwięźniów z Mauthausen-Gusen. Okoliczna społeczność popierała działania Henryka Wrzeszczyńskiego, dlatego też do Izby trafiały także eksponaty związane z historią Trzemeszna i inne pamiątki wojenne.

Z biegiem lat cenne eksponaty wymagały specjalistycznych działań konserwatorskich. Jak nas poinformował Dariusz Jankowski przewodniczący Miejsko-Gminnego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Trzemesznie nawiązano wtedy współpracę z Muzeum Stutthof w Sztutowie i Radą Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa w Trzemesznie: Nawiązanie współpracy było istotą i ważnym elementem koncepcji modernizacji Izby Pamięci w Niewolnie. Koncepcja zrodziła się na początku 2006 roku. Uzyskaliśmy deklarację wsparcia finansowego ze strony Rady, dzięki czemu pod koniec 2006 roku wykonaliśmy I etap remontu pomieszczeń na piętrze budynku, szkoda, że prace nie były już później kontynuowane.  Izba mieści się więc obecnie tylko na piętrze budynku, choć w założeniach miała także obejmować pomieszczenia parterowe, które zajmuje aktualnie świetlica wiejska, rozbudowana w latach późniejszych – powiedział przewodniczący komitetu

15 października 2009 roku Izba została reaktywowana – dzięki pomocy Muzeum Stutthof i Rady Pamięci w Warszawie powstała nowoczesna ekspozycja tematyczna ukazująca losy Henryka Wrzeszczyńskiego i więźniów obozu Mauthausen-Gusen.

Zostaje nadal nierozwiązana kwestia dotycząca pamiątek, które nie znalazły swojego miejsca w obecnej Izbie. Jak się dowiedzieliśmy, zostały one przeniesione do mieszkania prywatnego i tam są do dzisiaj przechowywane. Z powodu ograniczeń wynikających z dostępnej powierzchni Izby oraz tematyki wystawy, nie wszystkie eksponaty są aktualnie dostępne dla zwiedzających. Niewątpliwie część zbiorów ma charakter prywatny, ale  jest wiele eksponatów, jak na przykład zabytkowe sztandary Chóru im. Feliksa Nowowiejskiego, Towarzystwa Gimnastycznego Sokół i Towarzystwa  Przemysłowców, które są dobrem ogółu społeczeństwa. Pewna trudność w definitywnym rozwiązaniu tego problemu leży w ograniczeniach wynikających z dostępnej powierzchni wystawienniczej oraz nadal nieuregulowanej sytuacji, również lokalowej, Muzeum Regionalnego w Trzemesznie. Żadne zbiory nie zostały przekazane do innych placówek muzealnych – informuje Dariusz Jankowski.

Obecnie po Izbie oprowadza Krystyna Giemza – córka Henryka Wrzeszczyńskiego, która po wcześniejszym umówieniu udostępnia wystawę. Jaką dokładnie pełni funkcję nie wie nawet ona sama Od kiedy działalność Izby została założona zrezygnowałam z funkcji opiekuna, teraz mogłabym się tym zająć ponownie, nawet  jako wolontariusz, ale musi to być nazwane „opiekunem”.  Jestem kustoszem z serca, bo nic więcej w tym kierunku nie zostało uregulowane.

Od ponownego otwarcia minęły prawie 4 lata, a wystawę widziało niewiele osób. O Izbie nie informuje  żadna tablica, nie jest udostępniony żaden telefon kontaktowy. Według księgi odwiedzin miejsce to otwierane jest dla chętnych zwiedzających zaledwie dwa, trzy razy rocznie.  Krystyna Giemza dopatruje się tu przede wszystkim malejącego zaangażowania trzemeszeńskich nauczycieli Dawniej nauczycielom nie było daleko do Niewolna, a ci którzy ze swoimi klasami przychodzili w to miejsce już się wykruszają, idą na emerytury. Pojawiają się tu uczniowie ze szkół z Kruchowa i Trzemżala, rzadziej z Trzemeszna. Nie wiem czy ta droga z trzemeszeńskich szkół się wydłużyła, ale wydaje mi się, że znajdują się one w tym samym miejscu – powiedziała.

Na potrzeby osób zainteresowanych podajemy oficjalny numer kontaktowy do Krystyny Giemzy, która po wcześniejszym umówieniu udostępnia wystawę dla zwiedzających: 61 4154 358.

Izba Pamięci w Niewolnie (1) Izba Pamięci w Niewolnie (2) Izba Pamięci w Niewolnie (3) Izba Pamięci w Niewolnie (4) Izba Pamięci w Niewolnie (5) Izba Pamięci w Niewolnie (6) Izba Pamięci w Niewolnie (7) Izba Pamięci w Niewolnie (8) Izba Pamięci w Niewolnie (9)


_______________________________________________________________________
Materiały partnerów:

58 KOMENTARZE

  1. nic nie zostalo uregulowane? a doplaty do opalu to kto daje ? a UM nie doplaca do izby ? – ściem…a – wszyscy znają Tomeczka i jego interesy życia w ktore wciągał znajomych 🙂 niech Pani da spokoj z tym sarkazmem i tym sercem takie rzeczy to tylko w ERZE 🙂

  2. Dziwię się autorce materiału, że tak delikatnie podeszła do tematu, tym bardziej, że podobnie jak ja pracowała w urzędzie , zajmowała się sprawami ochrony pamięci walk i męczeństwa. Sprawa ma jednak swoje drugie dno. Pozwolę sobie w takim razie uzupełnić powyższy tekst. Otóż w momencie, gdy Muzeum Sztutthoff wykonało profesjonalną ekspozycję powstał problem pozostałych zbiorów. Były to eksponaty niezwiązane z historią martyrologii narodu w czasie II wojny , mające jednak swoją historyczną wartość jak na przykład wspomniane w tekście sztandary. Znajdowały się one w jednym z wyodrębnionych pomieszczeń . Przedstawiciele muzeum jednoznacznie stwierdzili ,że nie są oni nimi zainteresowani a nawet niewskazane jest aby znalazły się one obok eksponatów ściśle związanych z II wojną światową. Uznano wtedy, że najlepszym rozwiązaniem będzie zagospodarowanie ich przez Muzeum Regionalne. Powołano wówczas komisje inwentaryzacyjną , która miała za zadanie w sposób formalny dokonać przejęcia i przekazania zbiorów. W komisji jak pamiętam znaleźli się między innymi Andrzej Leśniewski a także Małgorzata Podedworna , autorka powyższego artykułu. Dodać należy, że wówczas, tak jak przez wiele wcześniejszych lat dostęp do pomieszczeń miała pani Krystyna Giemza. Kiedy komisja udała się na miejsce pani Giemza poprosiła o kilka dni aby mogła przejrzeć to pomieszczenie ponieważ znajdują się tam również jej rzeczy prywatne. Komisja wyraziła na to zgodę. Po kliku dniach udano się ponownie. Pomieszczenie było zupełnie puste a pani Krystyna Giemza stwierdziła, że eksponaty są u niej w domu i nie ma zamiaru ich wydawać. Wzywana do ich wydania powoływała się między innymi na telefoniczną rozmowę z przedstawicielami Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, którzy jakoby mieli utwierdzić ją w przekonaniu, że ma prawo nimi rozporządzać.
    W odpowiedzi na pismo urzędu przedstawicielka Rady nie potwierdziła tej wersji stwierdzając jednocześnie, że Rada w ogóle nie ma zamiaru zajmować stanowiska w tej sprawie.
    Sprawa ta wielokrotnie była poruszana na sesjach i komisjach Rady Miejskiej. Burmistrz Krzysztof Dereziński obiecywał rozwiązanie tej sprawy, jednak nie nastąpiło to do dzisiaj. Również zastępca burmistrza Dariusz Jankowski nie załatwił tej sprawy. Jak mantrę powtarza tylko , że on chciał aby izba mieściła się również na dole, gdzie obecnie jest wiejska świetlica. A co to niby miałoby zmienić ? Jak wyżej wspomniałem, zgodnie ze stanowiskiem przedstawicieli Muzeum Stutthof eksponaty te absolutnie nie mogły by być tam wystawione jako nie związana z tematyką II wojny. Czy z kolei gdyby izba tradycji była powiększona o pomieszczenia na dole to spowodowało by to większe nią zainteresowanie? Myślę, że przyczyna zerowego zainteresowania tkwi w braku jakiejkolwiek promocji tego miejsca. A nawiasem pragnę zauważyć, Panie Burmistrzu Jankowski, że decyzja o takim ulokowaniu izby była podjęta przez urzędującego do dziś burmistrza, Pana bezpośredniego przełożonego. Uważam, że była słuszna bo jak widać świetlica jak najbardziej spełnia swoją rolę w przeciwieństwie do izby tradycji. A trzeba przyznać, że jest to profesjonalna ekspozycja stworzona za niemałe pieniądze, niestety, w ogóle nie wykorzystana.
    W efekcie, eksponaty , które są jak sam zauważa Dariusz Jankowski „dobrem ogółu społeczeństwa”
    znajdują się w rękach prywatnych i nie ma w gminie nikogo kto potrafiłby tę sprawę rozwiązać.

    Zygmunt Nowaczyk

    • Panie Zygmuncie artykuł poświęciłam bardziej samej Izbie, a nie sprawie pozostałych eksponatów, gdyż nikt nie potrafił mi jednoznacznie odpowiedzieć co się z nimi dzieje. Jeden z członków MGKOPWiM poinformował, że Pani Giemza już kilka razy miała określony termin do przedstawienia skatalogowanego spisu materiałów, które nie są własnością rodzinną i z tego co mi wiadomo nikt jeszcze tego spisu nie widział. Swoją drogą sprawa przez Pana przedstawiona jest jak najbardziej prawdziwa i takie sytuacje potwierdzam, jednak w ich uregulowanie leży w gestii samorządu. Pozdrawiam

    • W wypowiedzi Pana Nowaczyka wkradły się (celowo?) pewne nieścisłości i niedomówienia:
      1. Rzeczywiście, po wykonaniu ekspozycji przez Muzeum Sztutthoff powstał problem pozostałych zbiorów – nie miało sensu umieszczać ich w jednym pomieszczeniu z eksponatami związanymi z II Wojną Światową (co chyba jest zrozumiałe i logiczne, także z braku miejsca). Jednak Muzeum NIE zabroniło tworzyć obok innej ekspozycji (co sugerował Pan ZN). Gdyby pomieszczenie zostało przez gminę przygotowane, to eksponaty by się w nim znalazły…
      2. I tu mamy niedopowiedzenie – Pan ZN zapomniał dodać, że do tej pory (czyli od 4 lat!) NIE MA miejsca na ekspozycję Muzeum Regionalnego. Zgromadzone przez p. Leśniewskiego eksponaty i pamiątki niszczeją w fatalnych warunkach w piwnicy Szkoły Podstawowej Nr 1.
      Dlatego decyzja p. Giemzy wydaje się jak najbardziej słuszna i służy ochronie eksponatów. Chyba nikogo rozsądnego nie dziwi, że p. Giemza czuje się odpowiedzialna za przekazane jej ojcu cenne dla darczyńców pamiątki…

      • Ktoś zmierza „ku prawdzie” jednak się z nią dość mocno mija. O tym, że izba nie powinna tracić swojego charakteru rozmawiałem osobiście z dyrektorem muzeum Stutthof przy okazji otwarcia izby. Powiedział wówczas to co wyżej napisałem.
        Nigdzie nie napisałem o pamiątkach po Henryku Wrzeszczyńskim, którymi jego rodzina miała prawo zadysponować jak chciała. Jednak eksponaty o których napisałem nie są własnością tych Państwa, co potwierdził w swej wypowiedzi zastępca burmistrza Dariusz Jankowski. Zgadzam się, że w chwili obecnej istnieje problem lokalowy Muzeum Regionalnego. Nie może to być jednak argumentem za przetrzymywaniem nie swoich przedmiotów u siebie w domu. Tym bardziej, że w chwili obecnej nie ma żadnej pewności , że są one należycie przechowywane.

        • Hmm, zarzuca mi Pan kłamstwo i nie mówi w którym miejscu kłamałem. Co zresztą nie dziwi – przecież się zgadzamy. Ja też twierdzę, że „izba nie powinna tracić swojego charakteru”. Zauważmy jednak, że w tym budynku jest także miejsce na pozostałe eksponaty…
          Pisze Pan o przetrzymywaniu NIE SWOICH przedmiotów u siebie w domu – to są rzeczy DAROWANE i POWIERZONE przez gro osób, które zaufało rodzinie Wrzeszczyńskich. Chyba nie sądzi Pan, że lepiej dla „dobra ogółu społeczeństwa” zanieść te cenne zbiory do zawilgoconej piwnicy? Sam Pan zauważa, że „istnieje problem lokalowy Muzeum Regionalnego”. Nie ma więc chyba sensu zabierać eksponatów z miejsca, gdzie dobrze się nimi opiekowano od dziesięcioleci? Wątpię aby rodzina W. nagle chciała przyczynić się do ich zniszczenia…

          • Zostawmy może na razie prawdę, bo ta wg góralskich mądrości ma kilka postaci. Może jednak zmierzamy ku rozwiązaniu? Skoro jedynym argumentem na przechowywanie tych eksponatów w mieszkaniu prywatnym jest brak odpowiednich pomieszczeń po stronie gminy proponuje w takim razie inny wariant. Izba tradycji mieści się w dwóch pomieszczeniach, obok znajduje się trzecie, nie wykorzystane. Proponuję złożyć tam sporne pamiątki do czasu znalezienia odpowiedniejszego miejsca. Pomieszczenie to jest suche, ogrzewane w bardzo dobrym stanie i jest własnością gminy. Nie musi być udostępniane, wówczas izba nadal nie straci swojego charakteru. Jeśli komuś będzie jednak zależało bardzo na ich oglądaniu, będzie możliwe ich udostępnienie. To już jednak nie jest uwaga do Pani Giemzowej. Ale aby tak się stało potrzebna jest aktywna postawa ze strony odpowiedzialnych za tę tematykę urzędników.
            Na wsparcie radnych powoli przestaję już liczyć.

    • Proszę przeczytać Krzyżaków .Może tamta epoka Tę osobę interesuje.Bo prawdziwy Polak interesuje się całą historią i takich głupot nie wypisuje.

  3. W tej akurat sprawie wypowiadałem się wielokrotnie, jednak bez odzewu ze strony tych, których sprawa ta powinna interesować bardziej niż mnie. Mówiłem o tym publicznie pełniąc funkcje zastępcy burmistrza jak i później. Dziękuję jednak za komplement 🙂

  4. Izba Pamięci powstała z potrzeby serca i wielkim nakładem pracy Henryka Wrzeszczyńskiego. Uzyskał on pomoc swoich kolegów- byłych więźniów KZ Gusen,którzy przekazywali do izby swoje pamiątki,oraz rodziny i innych osób dobrej woli. Cały ogrom pracy wykonany był w czynie społecznym. Wstęp był zawsze bezpłatny, także oprowadzanie, które na każde życzenie, dla każdej osoby wykonywał pan Wrzeszczyński, po jego śmierci jego żona Anna Wrzeszczyńska, a potem córka Krystyna Giemza. Wszystko za darmo. Dzisiaj trudno uwierzyć w to, że ktoś bez własnej korzyści poświęca się dla jakiejś idei i stąd te dziwne komentarze.

    • Z tego co ja zrozumiałem to nie chodzi tu o darmowe oprowadzanie ,ale o to,że eksponaty,jak zauważa pan Jankowski „są dobrem ogółu społeczeństwa” są w rękach prywatnych.Jeśli źle rozumiem to proszę mnie poprawić, bo mieszkam daleko.
      Ja z kolei pozdrawiam z Zielonej Góry.

      • Tak, ale chodzi też o to, co „ogół społeczeństwa” z tymi eksponatami uczyni. Rodzina Wrzeszczyńskich oddając do Muzeum Stutthof kolekcję niezwykle cennych pamiątek udowodniła, że nie chodzi tu o prywatę, lecz właśnie o głęboką troskę, co do losów tych eksponatów.

  5. Jako osoba, która czasami bywa w Niewolnie oczekuję przede wszystkim, żeby klucz do Izby Pamięci znajdował się w rękach Krystyny Giemzy, tak, żeby osoba przybywająca do Izby Pamięci w celu jej zwiedzania mogła być tam bez większych problemów wpuszczona.

    Pozdrowienia z Gdańska

  6. O co Panu/Pani rrr chodzi z tym opałem? Czy pani Giemzowa nie mało że za darmo oprowadza i opiekuję się izbą, to jeszcze powinna sama opał do niej kupować?

    • Znów o oprowadzaniu ,opale.To nie istota problemu.Tak można odracać kota ogonem i odwracać uwagę od istoty sprawy.Zasług P.Wrzeszczyńskich nikt w Niewolnie nie podważa.

  7. Dziwia mnie niektóre komentarze.Ja i moja rodzina od najmłodszych lat byliśmy świadkami jak nasz Dziadziuś urządzał Izbę Pamięci.Wkładał w to całe serce.Ja mieszkam 208 km od Niewolna i nawet niektóre eksponaty wieźliśmy z Mazur.Dziadziuś kontaktował się z kolegami ,którzy mieszkali w naszym Rejonie.Towarzyszyłam przy rozmowach z Panem Gębikiem w Olsztynie.Jestem obrażona słowami:prywata,korzyści materialne- tych słow nie wypowie napewno żadna osoba,która pomagała w tworzeniu Izby.Dziękuję Cioci Krysi za to,że chce
    dalej prowadzić Izbę,bo moje dzieci znają Izbę tylko z opowiadań.Syn Piotr/ma obecnie 14 lat/odwiedzi Niewolno z całą klasą i wychowawczynią,która uczy Ich prawdziwej historii.W Iławie nie ma żadnego muzeum.Władze Trzemeszna powinny być dumne,że mają taki skarb i powinny pomóc .
    Z poważaniem Mirosława Adamska z Iławy

  8. Brawo Mirka. Pozdrawiam z Gdańska. Właśnie tak- władze Trzemeszna powinny być dumne, że mają taki skarb i wdzięczne tym, którzy do powstania Izby się przyczynili. Ponadto, tak jak piszesz, powinny Izbę wspierać. To wyglądało bardzo ładnie w czasie ponownego otwarcia Izby, po jej wyremontowaniu. Wtedy, przed gośćmi z Warszawy, z Muzeum Stutthof i z wielu innych miejsc w Polsce odbyła się piękna uroczystość, były kwiaty, przemówienia, podziękowania i nawet chór. Byłam tam, więc wiem. Można by powiedzieć, że łezka się w oku kręci na wspomnienie- ale się nie kręci. Bo dzisiaj wiemy, że to wszystko było tylko na pokaz.

  9. Analizując wszystkie wypowiedzi stwierdzam, że przede wszystkim dobrze się stało , że temat ujrzał światło dzienne.
    Mnie bulwersuje jednak przede wszystkim postawa władz Trzemeszna. Dlaczego takie proste rozwiązanie nie zostało do tej pory przyjęte? Jest pomieszczenie,myślę ,że jest dobra wola pani Giemzy. Spisać , przenieść do tego pomieszczenia zamknąć i czekać aż ruszy muzeum pana Leśniewskiego. Ale ktoś z urzędników musiałby pewnie dupsko ruszyć a o to, to już nie łatwo. No i rozstrzygnąć sprawę klucza dla pani Giemzy, ale żeby to załatwić to pewnie trzeba bedzie osobną sesję zwołać.

  10. Też mi się wydaje to rozsądnym rozwiązaniem. Muszę jednak przypomnieć niektórym osobom tu sie wypowiadającym, że zasługi przodka nie powinny być usprawiedliwieniem do działań sprzecznych z zasadami życia społecznego.

      • Zasady życia społecznego oznaczają minimum powszechnie przyjmowanych zasad poprawności i uczciwości w relacjach z innymi ludźmi.Stanowią element porządku prawnego.Nie są jednak sankcjonowane ani egzekwowane.
        Interesuję się Trzemesznem,jestem starym wychowankiem nie wpuszczonym na zjazd L.O.

        • Zwracałam się do ZuluGula, bo zrozumiałam, że chodzi mu/jej o łamanie konkretnych zasad przez określoną osobę i dlatego poprosiłam o dodatkowe wyjaśnienia. Konkrety proszę, to będziemy mieli o czym porozmawiać. Bo z tymi ogólnymi etyczno-filozoficznymi określeniami Strapionego absolwenta oczywiście się zgadzam.

          • Jestem lekarzem psychiatrą mieszkającym koło Trzemeszna/ale tego drugiego/.Wpadłem przypadkowo na te wpisy i z radością stwierdzam,że ś.p Pan Henryk miał bardzo inteligentną ,szanującą się RODZINĘ,która do dnia dzisiejszego ceni i nadal kocha.Osoba,która takie rzeczy wypisuję jest mało inteligentna,nigdy nie zaznała prawdziwej miłości rodzinnej.Potrzebna jest Tej Osobie mocna terapia ja służę pomocą i życzę powodzenia w życiu w otoczeniu takich ludzi jak w/w Pani Krystyna

    • Przezacna rodzina zatrzymanie wartościowych pamiątek historycznych należących do Trzemeszniaków uważa za swoją zasługę a wręcz misję dziejową na tym świecie.Nikt nie kwestionuje zasług PANA WRZESZCZYŃSKIEGO HENRYKA.Są tak oczywiste,wszyscy szanujemy JEGO PAMIĘĆ.Ze względu na tą PAMIĘĆ nie pasuje ,aby w tych komentarzach powoływać się na DZIADZIUSIA i ciocię.
      DLA mieszkańców jest to śp.PAN WRZESZCZYŃSKI-założyciel izby i pani G.
      Zasług nikt nie podważa a wręcz docenia.Słusznie Zulu GULA pisze że te zasługi nie mogą być sprzeczne z zasadami życia społecznego i nie tylko…A są sprzeczne bo nasze cenne eksponaty nie wracają do nas,do Trzemeszniaków.

      • Konkretnie. O jakie eksponaty chodzi?
        Zupełnie przypadkiem dowiedziałem się o trwającej, na łamach serwisu miejskiego dyskusji. No i poczytałem sobie – ciekawa lektura.
        Państwa Wrzeszczyńskich Annę i Henryka znałem od połowy lat czterdziestych ubiegłego wieku. Byłem świadkiem naocznym świadkiem przekazywania wielu eksponatów Henrykowi, przez prywatnych posiadaczy pamiątek, jeszcze w czasach gdy nie było mowy o „Izbie Pamięci”. Pan Henry Wrzeszczyński scalał środowisko byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych i stąd miał rozległe kontakty towarzyskie. Pojawiali się ludzie, którzy uważali, że posiadane pamiątki historyczne najlepiej przekazać nauczycielowi, który odpowiednio je wykorzysta. Między innymi i ja do nich należałem. Byłem świadkiem takich darowizn. Przekazywaliśmy te dobra Henrykowi w jego prywatne ręce. Nie bardzo rozumem dlaczego teraz ktoś rości sobie pretensje do tych dóbr. Z rodziną Wrzeszczyńskich nie mam kontaktu od ponad 30 lat a teraz po przeczytaniu tych artykułów wraca pomięć tamtych dawnych dni. Jeżeli któryś z interlokutorów poczuwa się do współwłasności o może by na forum napisał o jakie pamiątki mu chodzi.
        Jerzy Abramczuk

        • Dziękuję,że Pan się odezwał. O kogoś tagiego mi chodziło gdy 14 września pisałem o darczyńcach. Myślę,że cała ta sprawa to kampania wyborcza przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Pan Zygmunt Nowaczyk chce powrócić do lokalnej polityki. Szkoda,że takimi metodami. A swoją drogą ciekawe ilu wyborców takie metody walki o władzę zaakceptuje. Jeszcze raz dziękuję za wpis.

  11. No przepraszam, ale gdzie do Trzemeszniaków!? Miało powstać Muzeum Regionalne i tam te eksponaty mogły by się znaleźć. Ale skoro muzeum nie ma, to przejdą z jednych prywatnych rąk- -którym je powierzono- do drugich. Tylko nie wiadomo czyje te drugie ręce by miały być.

    • Myślę,że mieszkańcy sobie świetnie poradzą ale nie mogą zaopiekować się czymś ,czego nie mają!Dadzą radę bez Twojej Nuśka chwalebnej troski.
      Jeśli kiedyś eksponaty -powierzono w te prywatne ręce-to też tam były. Jeśli teraz jest taka wola ludzi,by ich eksponaty wróciły ,więc tak stać się powinno.
      Panta rhei.
      Konkrety podałem .A jeśli nadal będziesz prosić miła pani Nuśko o konkrety,to z poważną troską pochylam się nad Tobą.

  12. W 1984 roku byłem z moją drużyną harcerską na samodzielnym obozie w Głęboczku, około 20 kilometrów od Niewolna. To była drużyna młodszo-harcerska działająca w systemie stopni KIHAM. Przypominam sobie wspaniały wypad z noclegiem pod pałatkami, w Lasku Kruchowskim, 3 kilometry od Niewolna. Trafiliśmy do Izby Pamięci w Niewolnie w ramach zdobywania sprawności i stopni harcerskich. Pamiętam twarze, szeroko otwarte oczy moich zastępowych i starszych harcerzy i harcerek gdy przyglądali się zdjęciom, zbiorom i słuchali objaśnień Pani Ani, żony Pana Henryka. Przyjechaliśmy znad morza, szukaliśmy historii i dziwię się, że okoliczne szkoły nie wykorzystywały przez wiele lat tej szansy. Dziwni pedagodzy tam pracują. Wiem,że wszytko można pogodzić ale wiem również, że jeżeli się coś oderwie od korzeni to idzie na zatracenie. Takim korzeniem dla Izby pamięci Pana Henryka było zawsze Niewolno.
    Czuwaj! hm Bielik HR

  13. W 1984 roku byłem z moją młodszo-harcerską drużyną na samodzielnym obozie w Głęboczku, miejscowości położonej około 20 kilometrów od Niewolna. Przypominam sobie dwudniowy wypad z zastępowymi i starszymi harcerkami i harcerzami do Trzemeszna. Buszowaliśmy po okolicach szukając ciekawych miejsc, które potrzebne nam były do zdobywania kolejnych sprawności i stopni KIHAMU. Nocowaliśmy pod pałatkami w Lasku Kruchowskim, może trzy kilometry od Niewolna. Następnego dnia, w drodze do Trzemeszna natrafiliśmy na wymienianą powyżej Izbę Pamięci Narodowej. Nie zapomnę twarzy i szerokich oczy moich harcerzy, gdy oglądali zdjęcia, czytali listy i słuchali objaśnień Pani Ani, żony Pana Henryka. Przyjechaliśmy aż z nad morza po tę lekcję i historii i dziwię się okolicznym szkołom, że przez te lata nie wykorzystywali tego, co mieli tuż, tuż. Dziwni pedagodzy.
    Wiem, że w tym sporze można dojść do porozumienia. Wiem, że trzeba tę cząstkę historii zachować i ją przekazywać ale też wiem, że ważne są korzenie tej Izby, jej atmosfera i duch. Jeżeli coś się oderwie od korzeni, to idzie na zatracenie. Korzeniami tej Izby Pamięci jest Niewolno.
    Czuwaj! hm Bielik HR

  14. Nic nie idzie na zatracenie.Zgadzam się,że wszystko można pogodzić przy dobrej woli i mądrości.Pytanie:gdzie się podziały duch i atmosfera tej Izby?Dlaczego tak się stało?

  15. Przykre, że eksponaty, które są już świętością, obecnie stały się przetargiem.
    Z powyższych wypowiedzi wynika, że Pani Krystyna Giemza tylko z troski o to, by sporne eksponaty nie uległy zniszczeniu, przechowuje je w prywatnym pomieszczeniu.
    Uważam (tak jak „Niewolnianin”), że wolne pomieszczenie (po przygotowaniu przez Urząd Gminy), byłoby godnym miejscem do wystawienia w nim spornych eksponatów.

  16. I to jest właśnie Polska! Komuś się chciało coś bezinteresownie zrobić, ot tak dla idei, komuś się chce bezinterewoenie to kontynuować, ot tak dla idei a ktoś inny, komu się nie chciało nic robić bezinteresownie szuka drugiego dna, którego nie ma. Że takie rzeczy dzieją się w sejmie do tego się przyzwyczailiśmy, ale na poziomie gminy to absurd. Zamiast szukać czegoś czego nie ma, zamiast zarzucać innym prywatę lepiej zakasać rękawy i zrobić coś np dla sprwy Muzeum Regionalnego. Panie Nowaczyk do roboty (sensownej).

  17. Czy ktos mi wyjasni jak to jest ze inne biedniejsze gminy potrafia miec ladne drogi, zadbane parki, szkoly, jeziora na ktorych cos sie dzieje i co wiecej są one CZYSTE (oczyszczalnia sciekow dziurawa + placenie kar za nieoczyszczona wode) jak to jest ze Trzemeszno jest w czarnej d..e zawsze ? Burmistrzpowinien sie kręcic wystawiać łape po srodki z UNII, szukac sponsorów nawet niech da logo firmy w zamian za to ze cos ktos zrobi a nie przyssać sie do krzesełka wymieniac meble w gabineciku i kasiorke liczyc co miesiac – czy ludzie z Trzemeszna sa tacy ślepi ? czy tylko udają ze nie widzą ? albo im to odpowiada ?

    A gdzie są radni ktorzy mają cos zmienic ?

    w Urzędzie sie pije alkohol za co tylko nagana jest – cyrk nad cyrki i żal doprawdy żal co sie stalo z tym LO…
    No nie wiem jesli wam sie to wszystko podoba to OK.

  18. Kiedyś byłem z dziadkami na wczasach w Gołąbkach.Tam dowiedziałem się o Izbie Pamięci.Była środa godzina ok18.Zajechaliśmy do Niewolna i ku wielkiemu zdziwieniu Nikt nie robił nam problemu.Kluczem otworzyła nam Pani /nie pamiętam imienia/i pięknie nam opowiedziała o Izbie i wojnie.Dziwią mnie niektóre wpisy.My nic za zwiedzanie i miłą obsługę nie płaciliśmy.Obecnie mieszkam w Giżycku i jak tylko będzie można to przyjadę z moimi dzięćmi aby zwiedzić Ten Piękny Zbiór jeszcze raz.Pozdrawiam serdecznie Panią Krystynę.Z poważaniem Jerzy Demowski z Giżycka.

    • Mieszka Pan daleko i nie czuje Pan tej sprawy.Ludzie domagają się swoich eksponatów,które do nich należą i chcą zobaczyć czy rzeczywiście wszystkie tam są.Dobrej pani za opiekę ludzie bardzo dziękują i uprzejmie uwalniają ją od tego dobrowolnego obowiązku.
      Urząd i radni będą wiedzieć co zrobić .Niech tylko razem w zgodzie się zastanowią .Do tej sensownej roboty na pewno włączy się pan Nowaczyk,pan Leśniewski i inni ochotnicy.Tak myślę,chociaż nie mam prawa wypowiadać się w ich imieniu.
      Nie rozumiem czemu dobra ,zasłużona pani nie wyłoży kawę na ławę.O co to piekiełko ?
      A o to,że zasłużona wspaniała pani z Niewolna trzyma eksponaty w prywatnym domu.Zasłania się troską i poczuciem patriotyzmu i jak ktoś już tu napisał wcześniej zasłania się swoiście spełnianą misją wobec nie wiem już kogo. I tych eksponatów na razie nie chce wydać.

      • Pisze Pan/Pani, że ludzie domagają się swoich eksponatów. Kto się domaga? Czy Pan Nowaczyk coś izbie podarował, czy jako burmistrz coś dla Izby Pamięci zrobił? Może niech się wypowiedzą darczyńcy.Co do sensownej roboty: myślę, że jak panowie Nowaczyk i Leśniewski wraz z innymi ochotnikami zaczną działać to w niedługim czasie powstanie Muzeum Regionalne czego miastu życzę.

  19. pewne eksponaty podobne widzialem na Allegro odbior osobisty był w Gnieźnie – byc moze w Gnieźnie tez jest podobna izba pamieci ?

    • Jeżeli tak jest Panie Generale, to do sprawy powinna być włączona policja. Żadne eksponaty z Izby Pamięci w Niewolnie nie miały prawa znaleźć się na Allegro. Jeżeli jest Pan uczciwym, odpowiedzialnym człowiekiem, to proszę złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Bo takie nieodpowiedzialne wpisy niczego do sprawy nie wniosą, a mogą kogoś bardzo skrzywdzić.

    • Może rzeczywiście władzom chodzi o to/jak to nieraz bywało/żeby pozbyć się tych eksponatów i opylić na pchlim targu.Rodzino Wrzeszczyńskich WALCZCIE i nie dajcie się .

  20. Po co ludzie kochani wdajecie się w rozmowę z osobami typu rrr, juranT ze spyHofa, IZBA I kot, ZuluGula czy generał Ring? (celowo wymieniłam ich wszystkich, bo to prawdopodobnie 1 lub 2 osoby piszą pod różnymi pseudonimami).
    Takim ludziom chodzi tylko o zaistnienie, wzbudzenie sensacji, czy wyprowadzenie z równowagi innych… To jest cel ich „internetowego” życia. Dla nich nie ma znaczenia czy kłamią, czy kogoś oczerniają lub obrażają, czy mają jakąś wiedzę na dany temat czy nie… Najważniejsze jest żeby mieć czytelników, prowokować kłótnie i wprowadzać zamęt na forum. Nie róbmy z trzemeszno24.info miejsca w którym każdy artykuł kończy się negatywnymi komentarzami i pyskówkami.
    Przecież już wiele wypowiedzi temu wszystko odnośnie izby w Niewolnie zostało wyjaśnione i nikt, kto umie czytać (ze zrozumieniem) nie ma wątpliwości jak się sprawy mają. Po co w ogóle dalsza dyskusja…

    • Zaprzeczasz sam/sama sobie.Przecież temat już się wyciszył.Został przesłonięty innymi, też ważnymi dla Trzemeszna tematami , a to właśnie Ty go odkopujesz.A że komentarze piszą te same osoby można zarzucić każdemu. Jesteśmy pewni,że zauważyłaś/łeś,że obrońcy Pani G. to 1-2 osoby występujący po różnymi nickami.Mają do tego prawo,a czytelnicy sami potrafią odróżnić co prawda a co nie.Masz rację, że tak można w kółko,więc zakończmy ten temat i czekajmy na rozwiązanie,które tu jednak zostało zaproponowane.
      Jest całkiem rozsądne i powinno odpowiadać obu stronom.Postanowienia w tej sprawie to teraz należą do władz Trzemeszna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj