Strona główna Polityka Kurniki nie, brykieciarnia tak

Kurniki nie, brykieciarnia tak

3812
17

Rok temu mieszkańcy sołectwa Miaty skutecznie sprzeciwili się planom budowy wielkiej fermy kurzej w Świętem. To na ich wniosek opracowano plan zagospodarowania przestrzennego wykluczający tego typu inwestycję. Pisaliśmy o tym |TUTAJ|.

W tym roku stanęli przed nowym dylematem. Z propozycją zmiany planu zagospodarowania tego terenu wystąpił Tomasz Juszczyk. Prowadzi on w tym rejonie działalność, polegającą na brykietowaniu odpadów poprodukcyjnych z firmy Paroc, które ponownie wykorzystywane są w produkcji wełny kamiennej.

Okazuje się, że zmienione niedawno przepisy o gospodarce odpadami wymagają od podmiotów zajmujących się ich przetwarzaniem uzyskania zezwoleń, zgodnych z nowym prawem.

Jednym z wymogów jest zgodność prowadzonej działalności z zapisami planu zagospodarowania przestrzennego. Stąd wniosek inwestora o opracowanie nowego planu, pozwalającego mu kontynuować swoją działalność.

Uchwała w tej sprawie miała być podjęta na sesji Rady Miejskiej 27 marca. Wcześniej temat ten był przedmiotem dyskusji na obradach komisji.

Radni mieli wiele wątpliwości co do wpływu inwestycji na środowisko. Nie przekonały ich argumenty inwestora, który załączył do wniosku pozytywną opinię rady sołeckiej oraz 77 podpisów mieszkańców akceptujących jego plany.

Daniel Bisikiewicz dopytywał, czy zbieranie podpisów odbyło się z inicjatywy rady sołeckiej czy inwestora. T. Juszczyk odpowiedział, iż była to jego inicjatywa.

Grzegorz Koperski stwierdził natomiast, że wiarygodne mogą być tylko podpisy z zebrania wiejskiego, a nie zbierane po domach. „Jestem w radzie sołeckiej i zbierając podpisy – chodząc od domu do domu – wiem gdzie iść, aby dostać zgodę na to, a nie dostać na co innego” – tłumaczył radny.

W tej sytuacji Maciej Dalewski zaproponował zwołanie zebrania wiejskiego, aby zapytać wprost mieszkańców co sądzą o tej inwestycji. Poparł go Tadeusz Pawlak podkreślając, iż to zebranie wiejskie jest najwyższą władzą w sołectwie i należy uzyskać takie stanowisko.

Z uwagi na zbyt krótki czas na zwołanie zebrania postanowiono zdjąć ten punkt z porządku obrad sesji, zwołać zebranie i dopiero po uzyskaniu opinii podjąć decyzję.

Do spotkania doszło wczoraj w świetlicy wiejskiej w Miatach. Burmistrz Krzysztof Dereziński zaznaczył, że przyjechał do Miat, aby wysłuchać opinii mieszkańców. Jednocześnie zapoznał zebranych z obowiązujących w tej sprawie procedurach.

Mieszkańcy wyrażali swoje wątpliwości, nie wszystkie dotyczyły omawianej inwestycji. Zwracano uwagę na trwającą ciągle – w niedalekiej odległości – tak zwaną rekultywację terenu polegającą na wywożeniu dużych ilości odpadów na pola i zasypywaniu ich ziemią.

Jak tłumaczył T. Juszczyk, właśnie jego działalność polegająca na zawracaniu odpadów do produkcji powoduje, że mniej ich trafi na pola. Podkreślał też, iż nie będzie to nic nowego bo produkcja już jest prowadzona, a zatrudnienie znajduje tam 20 osób.

Wątpliwości zebranych wzbudzał też fakt zalegania – na sąsiadującej do wytwórni brykietów działce – ogromnej hałdy odpadów. ”Gdyby tego nie było to ludzie mieliby z pewnością łatwiejsze zadanie w podjęciu decyzji” – zauważył burmistrz.

Przyznaję, zostało za dużo tego przywiezione. Zalega tam około 7000 ton odpadów” – przyznał inwestor. Zadeklarował jednocześnie, że hałda zniknie do końca października.

Obecni na spotkaniu domagali się przedstawienia wpływu produkcji na środowisko. Padały szczegółowe pytania, m.in. dotyczące składu produkowanych brykietów oraz procesu technologicznego. Były też zastrzeżenia co do hałasu panującego w otoczeniu zakładu.

K. Dereziński tłumaczył, iż jest to etap przystąpienia do opracowania planu, a nie jego uchwalenia. W trakcie jego przygotowania konieczne będzie uzyskanie prognozy oddziaływania na środowisko.

Przewodniczący RM Benedykt Nitka dociekał, co w takim razie robi obecnie Paroc z odpadami, skoro inwestor wstrzymał ich przyjmowanie aby pozbyć się nagromadzonych w nadmiernej ilości zapasów. „Gdzieś to musi wywozić. Słyszałem różne historie, ale ich głośno nie powiem bo nie jestem do tego upoważniony” – mówił przewodniczący.

Z sali można było też usłyszeć głosy żeby nie blokować biznesu bo to z produkcji pochodzą podatki, a co za tym idzie, rozwój gminy. Padło też pytanie jaka kwota wpływa do samorządu w formie podatku od firm powstałych na bazie dawnego Izopolu.

Burmistrz nie chcąc odpowiadać z pamięci zadeklarował przygotować taką informację na sesję.

Prowadząca zebranie sołtys Jadwiga Przybysz zarządziła głosowanie. Wniosek T. Juszczyka poparło 20 osób, 8 było przeciw, 2 wstrzymały się od głosu.

Podkreślamy, że jest to państwa opinia, nie wiążąca Rady Miejskiej” – zwrócił się do zebranych tuż po ogłoszeniu wyników głosowania B. Nitka.

Termin zwołania sesji w tej sprawie ustalono wstępnie na 9 kwietnia.

17 KOMENTARZE

  1. Proponuję niech panowie inwestorzy , w zamian za pozytywne decyzję pomogą gminie i polożą nowa nawierzchnię na ulicy Sportowej. Skoro i tak tamtędy jeżdżą samochody na fermy norek i brykieciarnie. Niech gmina coś wynegocjuje

  2. Panie Nitka chce Pan opinii zebrania sołeckiego, teraz mówi pan że opinia nie jest wiążąca. Myślę, że mieszkańcy wypowiedzieli się i chce pan działać przeciw mieszkańców. Przecież to czysta hipokryzja.

  3. To się zdziwiłem Panie Koperski. Myślałem, że jak zbiera Pan podpisy to żadnego domu Pan nie omija…. A tu taka sytuacja….

  4. Panie Nitka. Używa Pan argumentu najgorszego kalibru.”Słyszałem, ale nie powiem”. Jak się mówi A to się mówi też B. Albo się wcale nie mówi. Pana wypowiedź nie jest podparta żadnymi konkretami, ale za to dużo sugeruje. Takie opowieści to można snuć na spotkaniu towarzyskim z kolegami. Tutaj występował Pan jako jedna z dwóch najważniejszych osób w gminie. Był Pan tam urzędowo. Czekam na reakcję zarządu Paroc. Myślę, że zapytają co autor miał na myśli.

  5. Dlaczego pan przewodniczący mówi w liczbie mnogiej? „Podkreślamy” Ktoś go upoważnił? Może jednak lepiej mówić za siebie?

  6. Panie przewodniczący, niech Pan nie słucha marudzących jednostek. Nigdy wszystkich się nie zadowoli. Jeżeli coś Pan słyszał na temat nieprawidłowo składowanych odpadów to proszę o konkretne działanie w tej sprawie. Duża grupa ludzi liczy na Pana, że w końcu ktoś zrobi z tym wszystkim porządek.
    Bardzo ciekawym tematem jest to, że wszelkie osoby związane z odpadami wełny posiłkują się badaniami, które wskazują jedynie na to, że na glebie z dodatkiem wełny skalnej rośliny dają lepsze plony. Czy natomiast ktoś zbadał co te plony w sobie zawierają? Przecież tam jest lepiszcze na bazie fenolu.
    http://www.warzywaiowoce.pl/articles/gatunki-warzyw/wlokna-podobne-do-azbestowych/
    Pozdrawiam

    • Zgadzam sie. Oczekujemy działań, ale konkretnych, nie pozorowanych. Mówienie,”ja dużo wiem, ale nie powiem” mnie nie przekonuje. Wprost przeciwnie, powoduje brak zaufania do takiej osoby. A sprawa nie dotyczy sadzenia warzywek na wełnie tylko tego, żeby odpadów było mniej i w postaci brykietu wróciły do produkcji. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

  7. Ahhh Trzemeszno, Trzemeszno.
    Jak komus wiedzie sie za dobrze to trzeba sie za niego zabrac, tak to juz jest w tej miescinie.
    Smutne to.

    • To nie do końca tak jak piszesz. Przejeżdżając koło fermy i brykirciarni spotykamy niestety obraz nędzy i rozpaczy. Jest to droga publiczna a więc nie powinna tak wyglądać. Co do treści artykułu. 7000 tyś ton. Oj, chyba trochę zniżone wartości.

  8. Oj oj oj zazdrość przez niektórych przemawia bo ja tak sobie logicznie myślę że jak tak ta sterta welny jest magazynowania do powrotnej przeróbki to wróci do pieca i będzie z niej produkt finalny. A jak nie pójdzie do pieca to będzie gdzieś zakopana i co w tym wszystkim jest lepszego. A może zlilwidowac cały Poroc i będzie po problemie jak myślicie ?

  9. Jechalam rowerem tam niedawno syf obraz nędzy i rozpaczy pan norkowy tam wytworzyl a taka piekna okolica byla teraz polach odpady wkolo rosna zal patrzec brawo dla przeviebiorczosci naszej gminy ludzie wszystko zgodnie z prawem a chwalic sie nie ma czym bidaaa a tu jeszcze chca dolozyc wytwornie zal

  10. Dzień dobry,
    zastanawiam się dlaczego nie zastosować najprostszego rozwiązania (poza oczywiście likwidacją Paroca:-): ulokować brykieciarnię w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu. Odpadną problemy (i koszty:-) transportu z Paroca na Miaty, transportu powrotnego brykietów, oszczędzimy również na kosztach naprawy dróg, a mieszkańcy ul Sportowej- nękani odgłosami ciągników i przyczep wpadających w dziury i podskakujących na trylince- odetchną z ulgą.
    Pozdrawiam
    TDi

    • Odpowiem Panu dla czego. Poprostu ci przedsiębiorcy nie mają tam po prostu gruntów, a poza tym nie zdecydują się na to bo by było zbyt bardzo widać jaki syf przy okazji powstaje, a tak zaśmiecają święte które jest na uboczu.

  11. Piszecie o zaśmiecaniu, a to zwyczajny odzysk
    Nie tak łatwo poradzić sobie z materiałem ekonomicznie ekologicznie i z wysoką jakością wymagania rosną koszty też
    Niestety lokana krytyka zmienia sens i cel tego działania
    Może byłoby łatwiej na terenie Paroca ale kto pokryje koszty
    Brykiety tak i kurczaki tak
    każda forma działalnosci tak
    Merytoryczna i sukcesywna kontrola
    Aktywnosc i pomoc urzędów, urzędników
    Pozbierajcie śmieci w lesie zamiast herezje wypisywać
    Proponuje informowac o spotkaniach tego typu przed ich przeprowadzeniem może przybyłoby więcej osób

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here