Obrzucona jajkami elewacja domu, zgłoszenie o rzucaniu petardami oraz zabrudzone drzwi i ściany w budynku wielorodzinnym. Takie sygnały dotyczyły zdarzeń, do których doszło w minioną sobotę (31 października) w Trzemesznie.
Jak przekazała nam Anna Osińska, rzeczniczka prasowa gnieźnieńskiej komendy, przed godziną 19:00 policja otrzymała zgłoszenie o dzieciach, które miały obrzucić jajkami elewację domu przy ulicy Żeromskiego. Na miejsce pojechali trzemeszeńscy funkcjonariusze, którzy porozmawiali ze zgłaszającym.
Tego samego dnia policja otrzymała również zgłoszenie dotyczące ulicy Piastowskiej. Chodziło o grupę osób, która miała rzucać petardami.
Do naszej redakcji dotarła relacja o podobnym zdarzeniu przy ulicy Konopnickiej. Jak widać na załączonych niżej zdjęciach, grupa młodzieży lub dzieci obrzuciła jajkami drzwi, elewację oraz ściany wewnątrz budynku wielorodzinnego.
W żadnym z opisanych przypadków nie udało się ustalić sprawców. Warto przy tym pamiętać, że noszone maski i przebrania mogą utrudniać rozpoznanie osób uczestniczących w takich zdarzeniach.
Halloweenowa zabawa nie powinna oznaczać dla innych konieczności sprzątania czy ponoszenia kosztów napraw. Warto, aby rodzice porozmawiali z dziećmi o tym, gdzie kończy się żart, a zaczyna wyrządzanie komuś szkody.
zdjęcia nadesłane
















Piastowska 8, jajka roztrzaskane na parterze, ściany wysmarowane w jajkach a przecież nie dawno był remont, brawa dla sąsiadów za otwieranie klatki a później pretensje że klata wygląda jak wygląda.
Rodzice pójdźcie po rozum do głowy. Rozpoczął się okres gdzie huki petard to będzie codzienność mieszkańców osiedla Piastowskiego, a jak wiemy ta tzw. młodzież stała się coraz bardziej śmiała co pokazały ostatnie wydarzenia z pobiciem (nie jednym). Co możemy w tym wypadku zrobić jeśli służby nie dają sobie rady?
Odpal większe petardy, wtedy tamtym zrobi sie głupio, że maja takie małe petardki i przestaną.
mamy 13 posterunek, a na nim policjantów którzy się wszystkiego boją, więc kto ma dbać o porządek?
Naprawdę przykro się to czyta. To miasteczko o naprawdę ogromnym potencjale historycznym, jak również turystycznym, niestety we władzach brakuje chyba ludzi z wizją, którzy potrafiliby to przekuć na realną korzyść dla tego miejsca. Przy stworzeniu odpowiedniej koncepcji i biznesplanu można znaleźć sponsorów, którzy z pewnością chętnie zainwestowaliby w to miejsce, widząc przy tym realną szanse na dobry biznes. To wymaga jednak podejścia, które kosztuje troszkę odwagi i chęci, a tu najwyraźniej jednego i drugiego brak, a szkoda…
Ściąga od Amerykanów: No decorations = universal signal for “no sweets here”. Jeżeli nie ma dekoracji lub widocznej informacji, to oznacza, że mieszkająca tam rodzina nie bierze udziału w zabawie. A tych „piekarzy” biegających z mąką i jajkami zagonić do sprzątania miasta… i ich rodziców też.