Gnieźnieńska policja „bije się w pierś” i prostuje nieścisłości, które przekazała do publicznej wiadomości w ostatnim czasie. Mowa o sprawie dotyczącej rzekomego uśmiercenia jastrzębia gołębiarza. Temat publikowaliśmy |TUTAJ|.
Poniżej treść sprostowania, opublikowanego na portalu facebookowym Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie:
„Szanowni Państwo,
staramy się z należytą starannością informować Państwa o bieżących wydarzeniach i podejmowanych przez nas działaniach. Jednocześnie zależy nam na niezwłocznym prostowaniu wszelkich nieścisłości oraz wątpliwości. Po dokładnej weryfikacji okoliczności opisanych w artykule „Odpowie za zabicie jastrzębia. Karą może być bardzo wysoka” jesteśmy zobowiązani do dokonania sprostowania.
Kobiety nie były naocznymi świadkami dekapitacji jastrzębia. Widziały jedynie, jak mężczyzna schwytał ptaka, po czym udał się z nim za budynek.
Po pewnym czasie, gdy mężczyzna oddalił się z miejsca zdarzenia, kobiety udały się za ten sam budynek, aby sprawdzić, co się wydarzyło. Wówczas odnalazły głowę jastrzębia, którą następnie przekazały funkcjonariuszom Policji.
Sprawa pozostaje w toku. Nadal wykonywane będą czynności procesowe związane z wnioskami dowodowymi złożonymi przez podejrzanego oraz jego obrońcę. Decyzja o ewentualnym skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko podejrzanemu zostanie podjęta po zakończeniu wszystkich niezbędnych czynności procesowych oraz po wszechstronnym przeanalizowaniu zgromadzonego materiału dowodowego”.













Gnieźnieńska policjo!
No i co to wasze sprostowanie „prostuje”?
Przecież jest ono zupełnie bez sensu!
Najciekawsze jest to że ginekolozka w szpitalu uśmierca zastrzykiem oficjalnie zdrowoe jeszcze nienarodzone dziecko i nie wszczęto postępowania a tu w przypadku ptaka próbuje się zdobyć dowody winy ….