Strona główna Różne Trzemeszeński dentysta zagrał w reprezentacji Polski

Trzemeszeński dentysta zagrał w reprezentacji Polski

10129
15

Bardzo niewielu mieszkańców naszego miasta pamięta trzemeszeńskiego dentystę Władysława Prymkę. Jeszcze mniej wie o tym, że był on reprezentantem Polski w piłce nożnej.

Wprawdzie jego kariera reprezentacyjna sprowadziła się do jednego meczu, za to bardzo dobrze zapisał się w historii Warty Poznań. Był jej czołowym napastnikiem.

Urodził się 5 czerwca 1895 r. w Poznaniu, zmarł 29 czerwca 1963 r. w Trzemesznie. Spoczywa na naszym cmentarzu w rodzinnym grobowcu Siwińskich, z których wywodziła się jego żona Melania. Był niewysoki, jednak na boisku wyróżniał się dużą skutecznością. Można o tym przeczytać w wielu ówczesnych gazetach, do których udało nam się dotrzeć. Oto kilka fragmentów z notatek prasowych.

W ogóle odczuwać było w napadzie brak Prymki, który jako jedyny w napadzie Warty nie zapomina o konieczności podchodzenia pod bramkę” – pisał po jednym z przegranych meczów Warty „Sport Polski” z 22.04.1922r.

Znany to gracz na znanem stanowisku. Napad I drużyny Warty jest dlatego tak dobry bo ma w swym składzie takiego Prymkę. Oprócz dobrej techniki i inteligentnej gry posiada on najwyższą zaletę napastnika, niebawienia się w grze samolubstwem” – „Sportowiec” 16.03.1923 r.

Choć niecelowo jest gracza chwalić, nie mamy obaw, aby takiego Prymkę przez to zmanierować można. Pokazywał on nam prawdziwe sztuczki gabinetowe, przyjmowanie i oddawanie piłki jest u niego momentalne, celowe, prawie automatyczne; jest on jedynym graczem ze składu Warty w słowa znaczeniu maszyny kombinacyjnej” – odnotował po meczu z AZS „Sportowiec” 4.05.1923 r.

W reprezentacji Polski wystąpił raz, w meczu z Rumunią, 3 września 1922 r. w Czerniowcach (dzisiejsza Ukraina). Był to pierwszy mecz reprezentacji tych krajów. Zakończył się remisem 1:1. Wydarzenie musiało mieć niezwykłe znaczenie dla gospodarzy. Jak podaje portal wrumunii.pl, naszych reprezentantów przywitał osobiście król Rumunii Ferdynand I.

W 1936 r. wziął ślub z Melanią Siwińską i prawdopodobnie wtedy na stałe zamieszkał w Trzemesznie. Jego syn Wojciech ukończył trzemeszeńskie liceum, a następnie geologię na AGH w Krakowie. Mieszkał i pracował w Lubinie.

W. Prymka był dentystą, przyjmował pacjentów w miejscowym ośrodku zdrowia. Mieszkał w kamienicy przy ul. Mickiewicza (obok poczty). W czasie II wojny pracował w Mogilnie.

W ustaleniu niektórych faktów pomogła nam jego wnuczka Anna Prymka. Udostępniła nam też kilka rodzinnych fotografii. Swojego dziadka, który zmarł przed jej urodzeniem, zna tylko z opowiadań. Bywała bowiem często w Trzemesznie u swojej babci Melanii, która zmarła w roku 1998 w wieku 92 lat.

Jak się dowiedzieliśmy, sport nie był jedyną pasją W. Prymki. Uwielbiał operę, znał większość słynnych arii. Był towarzyski, miał duże poczucie humoru.

Za pomoc w zebraniu informacji dziękujemy bardzo Pani Annie Prymce.

15 KOMENTARZE

  1. pan Prymka to byl fachowiec mam jeszcze zeby lepione przez niego i sie trzymaja a „dentysci” dzisiejsi mi tak zrobili ze 2 lata i wylatuja i jeden na drugiego gada ze panie to nie ja to tamten poprzedni zle panu tam wiercil

  2. Czy na pewno zmarł w 1959 r. Wydaje mi się, że później. Trochę go pamiętam. W 59 r. byłem tak małym szkrabem, że wątpliwe bym go zaoamiętał.

    • W naszej trzemeszenskiej wyszukiwarce zmarłych pochowanych na cmentarzu nie figuruje taka osoba. W opisanym grobowcu nie jest ujęty Pan Władysław.

      • Jak pewnie wiele innych osób. W widocznym na zdjęciu grobowcu figuruje natomiast jego żona Melania, która zmarła prawie 40 lat później. Informację, że jest tam pochowany Władysław Prymka otrzymaliśmy również od jego wnuczki pani Anny, która niejednokrotnie chodziła z babcią na grób dziadka.

    • Co do daty śmierci faktycznie wkradła sie pomyłka. Zmarł w roku 1963. Juz poprawiamy i dziękujemy za tę uwagę.

  3. To według ciebie każda osoba pochowana na tym cmentarzu jest w wyszukiwarce? Orientujesz sie w ogóle ile ma lat nasz cmentarz a ile wyszukiwarka internetowa ?

    • Wiem, że w wyszukiwarce nie ma wszystkich pochowanych na naszym cmentarzu. Skoro jednak o czymś wiadomo, warto uzupełnić. Dla potomnych, by ocalić od zapomnienia. Tak zwyczajnie. Ale pewnie zaraz przeczytam, że się w czymś nie orientuję. Przyszłe pokolenia będą bazować na danych z internetu nie na przekazie ustnym. Warto pielęgnować pamięć o zmarłych, w każdej wersji i wydaniu.

  4. Cmentarz jest bardzo stary a wyszukiwarka założona przez naszego proboszcza ks, Kotowskiego.Z ksiąg parafialnych istniejących w parafii naniesiono dane o zmarłych.Mozna uzupełnić daty jeśli ktoś wie więcej a tego nie było w księgach.Czy wszystkie księgi są to też nie wiadomo.Te przedwojenne czy z czasów wojny mogły być pisane gotykiem,po niemiecku.Mozna iść do biura parafialnego i popytać skąd brano dane do grobonetu.

  5. Dzięki za kolejną lokalną perełkę:) Poza ciekawym życiorysem, moja uwagę przykuł fragment artykułu „Sportowca” z 04.05.1923, zwłaszcza pierwsze zdanie. Jak różne to podejście od dzisiejszego…

  6. Przy okazji ciekawego artykułu, nasunęły mi się dwie refleksje. Mianowicie, czym był wówczas sport, a czym jest dziś, jakie było wówczas podejście do sportu i do życia w ogóle, a jakie jest dziś… Druga natomiast jest taka, gdzie dziś mieszkają lekarze, urzędnicy, nauczyciele, przedsiębiorcy, robotnicy itd. Wówczas, ludzie mieszkali bliżej siebie, można powiedzieć, że nawet razem. Bardziej świadomi swojej współzależności, współodpowiedzialności. Stanowili społeczeństwo, a nie zgraje rozproszonego, egoistycznego chamstwa…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here