Strona główna Różne Prorok w Smolarach

Prorok w Smolarach

922
4

W lipcu 1930 roku prasa poznańska opisywała niezwykły przypadek proroczych wizji szesnastoletniego chłopaka ze Smolar. Ten „syn wyrobnika” od najmłodszych lat miał wielkie marzenie, aby zostać księdzem. Pisownia oryginalna.

„Z początku los chłopca wiejskiego znosił ze spokojem i poddaniem się twardej konieczności pracy na roli. Nic nie znamionowało, że chłopca ogarnia bunt przeciw istniejącemu stanowi rzeczy i jakaś dziwna niechęć do życia, które mu nie dało tego, czego już w tak młodym wieku pragnął. W ostatnich jednak czasach jego stan psychiczny zaczął budzić u najbliższych podejrzenie tak, że zwrócono na niego baczną uwagę. Chłopiec bowiem zaczął unikać ludzi a przez 3 dni nie odezwał się do nikogo.

W ogólnej depresji, widząc dla siebie jedyny ratunek w śmierci kupił denaturatu w zamiarze pozbawienia się życia. W dokonaniu rozpaczliwego kroku przeszkodzili mu rówieśnicy. Otoczenie znając myśli i pragnienia niedoszłego samobójcy poradziło ojcu ab y zwrócił się do niego słowami – ojcze misjonarzu. Na dźwięk tych słów chłopiec wpadł jakby w ekstazę i zaczął opowiadać z oczyma obruconemi w słup zapatrzonemi jakby nie w świat tutejszy.
Od tego czasu leży w łóżku, je bardzo mało i z trudnością. Miewa kazania do zebranych rzesz ciekawych, którzy już po prostu całemi pielgrzymkami z okolicznych wsi schodzą się do mieszkania wyrobnika.

Dziwne jest to, jak stwierdza naoczny świadek posterunkowy P.P. z Trzemeszna, że chłopiec znajdując się jakby w transie ekstatycznym wykazuje wielką inteligencję i wyczucie myśli innych ludzi. Inaczej bowiem sobie wytłumaczyć nie można jego odezwania się w chwili, gdy posterunkowy szeptem radził ojcu w drugiej stronie izby, przedzielony od leżącego w łóżku gwarną gromadą ludzi aby go oddać do szpitala – że szpital jego to niebo, lekarz – to Pan Bóg. Na zadawane pytania odpowiada zwięźle i jasno a co dziwne, oszukać go nie można w czasie, w wieku obecnych lecz zupełnie obcych ludzi, przy stawianiu zapytań odgaduje nawet myśli. Faktycznie warto się tem zjawiskiem zainteresować”.

Po dwóch tygodniach doniesienia prasowe na ten temat nie były już tak sensacyjne:

„Faktem jest, że większość prasy wyolbrzymiła to wszystko, za darmo robiąc reklamę parobczakowi, który – jak się okazuje – upił się i zapadł somnambulizm. Przez ośm dni chłopak leżał w łóżku majacząc i bredząc trzy po trzy, prawiąc kazania o sądzie ostatecznym itp. Kazania te były niby mądre bo przeplatane słowami łacińskiemi wyrwanymi z ministrantury i mszy św. Obałamuceni ludzie przysłuchiwali się i wierzyli, że nadchodzi koniec świata. Skończyło się istotnie – z kazaniami proroka. „Ojciec Misjonarz” nadal pasie bydło, nic nie pamięta, nie wie o niczem, zaprzecza jakoby miewał kazania. Znów skończyła się legenda. Jak na XX-ty wiek, względnie szybko”.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here