Zamieszczone wspomnienie o Księdzu Prałacie Bronisławie Michalskim, proboszczu parafii trzemeszeńskiej w latach 1982 – 2011, opracował Krzysztof Brzostowski, serdeczny przyjaciel Księdza. Wspomnienie to było zamieszczone w miesięczniku Kosynier, w roku odejścia Księdza z naszej parafii.
Bronisław Michalski – syn Michała i Katarzyny z domu Nowak. Urodził się 2 września 1940 r. w Pomarzankach (powiat Poznań) jako dziesiąte dziecko w rodzinie. W latach 1947 – 1954 uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Węglewie. Od 1954 – 1958 roku uczęszczał do VI Liceum im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu.
W 1958 r. po ukończeniu liceum rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie. W czasie nauki seminaryjnej, w październiku 1961 r. został jako kleryk powołany do wojska w Jednostce Wojskowej 2894 w Gubinie w piątej saskiej dywizji pancernej. Po 2 latach służby powrócił do seminarium. Dnia 6 czerwca 1965 r. przyjął w Bazylice Prymasowskiej święcenia kapłańskie. Zaraz po tym podjął pracę kapłańską w Parafii Farnej we Wrześni.
W 1966 roku dekretem ks. Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego został skierowany na specjalistyczne studia katolickiej nauki społecznej i socjologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Studia ukończył w 1972 roku z promocją doktorską. Zaraz po studiach otrzymał dekret władzy duchownej do pracy w Wydziale Duszpasterskim, gdzie pracował do 1982 roku. Następnie podjął obowiązki proboszcza w Trzemesznie – do roku 2011.
Jak pamiętamy, dnia 6 stycznia 2011 r. odbyło się pożegnanie ks. Bronisława Michalskiego. Od tego momentu przeszedł na emeryturę, zamieszkując nadal w Trzemesznie, w domku przy plebanii jako ksiądz rezydent. W ciągu 29 lat sprawowania posługi kapłańskiej jako proboszcz podjął wiele działań w zakresie remontu i renowacji trzemeszeńskiej bazyliki oraz obiektów do niej przyległych (alumnat). Przeprowadził między innymi całkowitą odbudowę od podstaw plebani oraz remonty budynków sakralnych i dzwonnicy. Odrestaurowano również malatury wewnątrz bazyliki i odświeżono renowację kościoła od wewnątrz i zewnątrz.
Wybudowano kaplicę pogrzebową i utwardzono teren przy bazylice. Powiększono również teren cmentarza i utwardzono główną aleję oraz odbudowano pomnik powstańców przy cmentarzu. Dużo wysiłku i działań ks. proboszcz wniósł w temat pozyskiwania funduszy na odwadnianie, termoizolację i remont dachów oraz wymianę okien w bazylice. Procedury obowiązujące przy przyznawaniu funduszy na ten cel są bardzo zawiłe i trudne, należy zabezpieczyć olbrzymi udział własny w te zamierzone inwestycje.
Pogarszający się stan zdrowia księdza prałata nie pozwolił mu na dalsze zarządzanie parafią. Kilkukrotne hospitalizacje i zapaści na zdrowiu spowodowały podjęcie decyzji i rezygnację ze stanowiska jak również z rezydencji w Trzemesznie i przeniesienie się do Domu Seniora dla Księży w Gnieźnie. Rozstając się z Trzemesznem ksiądz prałat przeżywał to bardzo mocno – niekiedy aż do łez! Przykro było po 29 latach pobytu w Trzemesznie opuszczać mieszkanie, aby zamieszkać w Domu Seniora. Mówił, że brał udział w temacie budowy tego domu, z myślą, że może i on kiedyś tam zawita wśród księży, sióstr zakonnych – wcześniej jego znajomych.
Jego duża wiedza, elokwencja i dar głoszenia pięknych kazań z przytaczaniem wierszy poetów był wielki. Ksiądz prałat potrafił zatrzymać się i porozmawiać z każdym. Pocieszał po chrześcijańsku. Przychodził często z pomocą, pozyskując leki zagraniczne z kurii i sam niosąc je choremu – pocieszał go. Uczestniczył aktywnie w życiu lokalnym społeczeństwa, w organizacjach i stowarzyszeniach pozarządowych, jak również w szkołach. Mówił, że jego rolą jest „by pomagać i łączyć, a nie przeszkadzać” i to w umiejętny sposób realizował. Przez 29 lat pobytu wpisał się bardzo mocno w życie codziennie naszego miasteczka i dekanatu.
W listopadzie 2010 roku otrzymał tytuł honorowego obywatela Trzemeszna.
Na zakończenie wspomnienia Krzysztof Brzostowski napisał ” Szczęść Ci Boże poza Trzemesznem. Życzymy Ci dużo zdrowia – bo tego Ci potrzeba i łaski Bożej, będziemy Cię mile wspominać, jak również wspierać w modlitwie. Wniosłeś w nasze życie dużo dobrego. Bóg Ci za to zapłać. „
Dzisiaj te słowa nabrały dla nas szczególnego znaczenia….


























Wielki smutek ogarnia, odszedł wielki człowiek, przyjaciel wszystkich, otwary i wielki umysł.
Ksiądz Proboszcz był człowiekiem, który zrobił wiele dla naszej parafii.Poświęcił całe swoje życie dla dobra kościoła i ludzi tu mieszkających. Był jednym z niewielu ludzi prawdziwej wiary. Nasza parafia już nie będzie tym samym miejscem. Był na tyle charakterystyczny, że ci którzy go choć na krótko poznali nigdy go nie zapomną. I choćby pamięć po nim zaginęła efekty jego działań i jego wiary zostaną i będą świadczyć o jego prawdziwym powołaniu.
Niech spoczywa w pokoju na naszej ziemi. Amen
Wielki smutek i straszna pustka 🙁 To co ks. Prałat Michalski zrobił dla „środowiska” nie można w żaden sposób zmierzyć i zważyć – jednak na każdym kroku spotykamy ślady jego wspaniałej posługi !!! Bóg zapłać za tego wspaniałego człowieka, którym Najwyższy obdarował to miasteczko! 🙁
(*)
SPOCZYWAJ W BOGU_księże prałacie BRONISŁAWIE
Krzysztof
„Śpieszmy się”
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski
[*]
taa i wnusia latajaca po kosciele
szczeniackie zachowanie zatrzymaj dla siebie