Strona główna Artykuł partnera Oprawy hermetyczne i liczba opraw, która wychodzi z prostego rachunku

Oprawy hermetyczne i liczba opraw, która wychodzi z prostego rachunku

101
0
Hermetyczne oprawy liniowe pod stropem pomieszczenia
Reklama

Pytanie, ile opraw powiesić w garażu, warsztacie albo w piwnicy, zwykle rozstrzyga się na oko. Ktoś pamięta, że w podobnym pomieszczeniu było sześć, więc kupuje sześć. Efekt bywa dwojaki: albo jest ciemno w rogach, albo wisi o trzy oprawy za dużo i płaci się za prąd bez powodu.

Tymczasem szacunek, który wystarcza do podjęcia decyzji, mieści się na pół kartki i zajmuje pięć minut. Potrzebne są cztery liczby, z których trzy podaje producent, a czwartą wyznacza przeznaczenie pomieszczenia.

Prosty rachunek na liczbę opraw

Punkt wyjścia to wymagane natężenie oświetlenia w luksach. Dla pomieszczeń gospodarczych i ciągów komunikacyjnych wystarcza wartość z dolnego zakresu, dla warsztatu, w którym się coś robi rękami, potrzeba wyraźnie więcej, a dla stanowiska z pracą precyzyjną jeszcze więcej.

Drugą liczbą jest powierzchnia. Trzecią strumień świetlny jednej oprawy, podany w lumenach na karcie produktu. Czwartą współczynnik, który uwzględnia to, że część światła nie dociera do płaszczyzny pracy: odbija się od ścian, gubi na zabrudzonym kloszu, słabnie z wiekiem źródła. Przy jasnych ścianach i czystym pomieszczeniu przyjmuje się wartość wyższą, przy ciemnych i zapylonych niższą.

Mnożąc natężenie przez powierzchnię, dzieląc przez strumień jednej oprawy i uwzględniając ten współczynnik, dostaje się liczbę opraw. Wynik zaokrągla się w górę i sprawdza, czy da się je rozmieścić równomiernie. Jeśli wychodzi siedem, a pomieszczenie jest podłużne, lepiej powiesić osiem w dwóch rzędach niż siedem w jednym.

Równomierność, czyli dlaczego średnia nie wystarcza

Można mieć poprawną średnią i złe oświetlenie. Wystarczy powiesić kilka mocnych opraw daleko od siebie: pod nimi będzie jasno, między nimi ciemno, a oko będzie się bez przerwy adaptowało do zmiennych warunków. Efektem jest zmęczenie, o którym trudno powiedzieć, skąd się bierze.

Regułą praktyczną przy oprawach liniowych jest rozstaw nieprzekraczający mniej więcej półtorej wysokości zawieszenia nad płaszczyzną pracy. Przy stropie na wysokości trzech metrów i pracy na poziomie blatu daje to rozstaw rzędu trzech metrów. Im wyżej wiszą oprawy, tym dalej mogą być od siebie, ale tym mniej światła dociera na dół.

Przy pomieszczeniach wąskich i długich, jak korytarze piwniczne, oprawy układa się wzdłuż osi. W kwadratowych lepiej działa siatka. To brzmi oczywiście, a mimo to w wielu budynkach oprawy wiszą tam, gdzie akurat był wyprowadzony przewód.

Gdzie te oprawy sprawdzają się najlepiej

W pomieszczeniach wilgotnych, zapylonych i nieogrzewanych sprawdzają się konstrukcje zamknięte, odporne na wnikanie wody i pyłu. Takie oprawy hermetyczne montuje się w garażach, pralniach, kotłowniach, warsztatach i wszędzie tam, gdzie zwykła oprawa po dwóch latach zbiera w środku kurz i wilgoć.

W budynku wielorodzinnym to zwykle garaż podziemny, korytarze piwniczne, wózkownia i pomieszczenia techniczne. W domu jednorodzinnym garaż, kotłownia i warsztat. W gospodarstwie budynki inwentarskie i wiaty, przy czym tam dochodzi wymóg odporności na chemię.

Poza szczelnością liczy się odporność mechaniczna. Oprawa wisząca nisko w garażu prędzej czy później zostanie uderzona i wtedy klosz z materiału odpornego na uderzenia okazuje się tańszy niż wymiana całości.

Co sprawdzić w karcie produktu

Najważniejsze są cztery pozycje. Strumień świetlny, bo od niego liczy się liczbę opraw. Skuteczność, czyli lumeny na wat, bo od niej zależy rachunek. Stopień ochrony, dobrany do rzeczywistych warunków. Oraz zakres temperatur pracy, o którym pamięta się dopiero wtedy, gdy oprawa w nieogrzewanym garażu zaczyna się zaświecać z opóźnieniem przy mrozie.

Dwie dodatkowe rzeczy warto sprawdzić przy oprawach kupowanych do wspólnoty albo do firmy. Pierwsza to możliwość łączenia przelotowego, która skraca montaż i ogranicza liczbę puszek. Druga to deklarowana trwałość i warunki gwarancji, bo przy kilkudziesięciu oprawach wymiana jednej sztuki po dwóch latach musi być możliwa bez zmiany całej serii.

Sterowanie, które obniża rachunek bez remontu

W pomieszczeniach, gdzie ludzie pojawiają się na chwilę, największą oszczędność daje nie wymiana źródła, tylko sterowanie. Czujnik ruchu w korytarzu piwnicznym sprawia, że światło pali się kilka minut zamiast całą noc, bo ktoś zapomniał zgasić.

Dobór czasu podtrzymania jest tu kluczowy. Za krótki oznacza gaszenie światła osobie, która akurat czegoś szuka, za długi niweluje oszczędność. W praktyce w piwnicach ustawia się kilka minut, w garażach nieco więcej, licząc drogę od auta do windy z zapasem.

Przy większych instalacjach we wspólnocie dochodzi jeszcze możliwość podziału na strefy, żeby światło zapalało się tylko tam, gdzie ktoś jest. To rozwiązanie wymaga przemyślenia na etapie projektu, ale przy modernizacji całego garażu kosztuje niewiele więcej niż proste podłączenie wszystkiego na jeden obwód.

Materiał do takiej modernizacji, od opraw po czujniki i osprzęt, da się zamówić w jednej dostawie, na przykład tam, gdzie prowadzi go hurtownia Onninen. Karty produktów z parametrami, które trzeba porównać przed zakupem, są na www.onninen.pl.

artykuł partnera

Oświetlenie w garażu podziemnym budynku wielorodzinnego
Reklama