Strona główna Kultura Zapomniany żołnierz, poeta, trzemesznianin

Zapomniany żołnierz, poeta, trzemesznianin

3792
20

Idąc główną aleją trzemeszeńskiego cmentarza, wśród wielu pamiątkowych tablic i obelisków, możemy zauważyć pomnik poświęcony żołnierzom spod Monte Cassino. Wśród 9 uczestników tej bitwy, pochodzących z Trzemeszna i okolic, widnieje nazwisko Bolesława Kobrzyńskiego.

Niewiele osób wie, że był on autorem znanych słów, wyrytych na pomniku cmentarza Monte Cassino: „Za naszą i waszą wolność my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ciało ziemi włoskiej, a serca Polsce„. Fragment tego tekstu umieszczono również na trzemeszeńskim obelisku. Kim w takim razie był Bolesław Kobrzyński?

Trzemesznianin, urodzony 27.12.1914 r. w Osterfeld w Westfalii. Skąd takie miejsce urodzenia? Jego rodzice, jak wielu innych Polaków, wyjechali tam „za chlebem” do pracy w górnictwie. Wrócili po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wychowywał się więc w naszym mieście, tutaj ukończył szkołę podstawową. Naukę kontynuował w seminarium nauczycielskim w Wągrowcu.

Był nauczycielem na Polesiu. Już wtedy pisał wiersze. Były one publikowane m.in. w „Przewodniku Katolickim” oraz „Okolicy Poetów” – pisma redagowanego przez przedstawicieli nurtu zwanego autentyzmem. Do tego kierunku zaliczał się właśnie Kobrzyński. Powołany do wojska, walczył w kampanii wrześniowej. Po jej klęsce internowany na Węgrzech. Przez Jugosławię i Liban przedostał się do Syrii. Trafił do 3. Dywizji Strzelców Karpackich. Walczył pod Tobrukiem, Ankoną i Monte Cassino.

Historię bitwy oraz poświęconego jej ofiarom pomnika, opowiedział w wywiadzie dla Radia Wolna Europa w 1966 r. generał Bronisław Duch, dowódca 3 DSK. Wspominał wówczas m.in.: „Kiedy pomnik miał się już ku końcowi, wezwałem do siebie Bolesława Kobrzyńskiego, poetę dywizji karpackiej, któremu narzuciłem, aby zaczął od słów „za wolność waszą i naszą”. Resztę niech pan wymyśli w kilkuwierszu zwrot taki, który by mówił o tym, o co walczyli ci żołnierze i dlaczego tam legli. I on to bardzo pięknie ujął”.

Pisał dużo o wojnie. Jednym z bardziej znanych jest wiersz o bitwie pod Tobrukiem:

Paść i nie ulec, choć pobity – natrzeć.
Karabin podnieść i nabić go znowu.
I szukać wrogów wolą i rozpaczą.
W górze, na morzu, po fiordach i rowach.
I być jak arka w brunatnym potopie,
Cichą przystanią dla wolnych i dobrych.
W burzy piaskowej trwać i celu dopiąć,
To takie trudne, lecz to znaczy Tobruk
.”

Za swoją twórczość otrzymał prestiżową nagrodę, poznawaną przez Fundację Kościelskich, z siedzibą w Genewie. Maria Danilewicz Zielińska, członkini jury, tak uzasadniała wybór Kobrzyńskiego: „Jest autentystą, autorem wierszy wojennych… korzystnie odcinających się od tradycyjnych wierszy wojennych pisanych przy biurku przez przysięgłych cywilów.

Chociaż większość życia spędził poza granicami, myślami często wracał do Polski i rodzinnego miasta. W wierszu „Plac Kilińskiego w Trzemesznie” wcielił się w rolę naszego bohaterskiego szewca:

Gdy dęły wichry, grzmiała zawierucha, Trzemeszno było kolebką dla ducha.
Tu bank rolniczy, jak skarb gospodarki i na łbach kocich, pstrokate jarmarki.
Stąd ja pochodzę, byłem rzemieślnikiem i tu wróciłem, i stoję pomnikiem.
Wśród kwiatów, które barwą i woniami, sławią me imię wraz z Pałuczanami.
Tak jak Słowacki w swym „Uspokojeniu”, mówiąc o oczach mych w zielonym cieniu.
Ja szewc z Trzemeszna, stąd spod Lecha znaków, bronię Trzemeszna i broniłbym Kraków.
Gdy słyszę pociąg, co łączy wschód – zachód, myślę o moim trzemeszeńskim fachu.
Jak w sprawach miasta, woźny z magistratu, budząc świadomość przydzwaniam, lecz światu.
To, że cech szewski daje ludziom buty, a but zbawieniem, kiedy zamróz luty.
But jest ojczyzną, ma dla nogi wdzięki, jak rękawica u Freuda dla ręki…

W tomiku „Przewodnik serdeczny” pisał m.in.:

Tutaj, gdzie widnokręgi zamykają wzgórza,
o wielbłądzich garbach,
gdzie na piaskach fontanna wytryska ku górze, zielona palma,
[…] Szczęśliwy jest, kto oczy za zimą wypatrzył,
na piaskach, pustkowiu i raptem zobaczy,
płatki śniegu, śnieg,
gwiazdki z nieba nad Trzemesznem
.”

Pod Monte Cassino był ranny. Odłamek tkwił w jego głowie do końca życia. Nie pozostało to bez wpływu na jego stan zdrowia i dalsze życie. Do śmierci (29.12.1986r.) mieszkał w Londynie, w szpitalu i przytułku. Poezja pozostała jego głównym, życiowym celem. Utrzymywał kontakt z rodziną mieszkającą w Trzemesznie. To od jego siostrzeńców – Elżbiety Nowak z Trzemeszna i Zenona Woźniaka z Poznania otrzymaliśmy unikatowe, nigdzie dotąd niepublikowane zdjęcia związane z poetą, żołnierzem. Są one bardzo małych rozmiarów, uznaliśmy jednak, że warto je zamieścić.

Niewiele jest opracowań dotyczących tej tak ciekawej osoby. Jedną z nielicznych publikacji zawierających wiersze B. Kobrzyńskiego jest tomik wydany w 1985 r. przez Ludową Spółdzielnie Wydawniczą. I tu natrafiamy na kolejny trzemeszeński wątek. Wiersze wybrała, a także wstęp i notę biograficzną opracowała, pochodząca z naszego miasta Danuta Dobrowolska (zd. Marszałkowska).

Artykuł o poecie znaleźliśmy w Orędowniku Mogileńskim z 1993 r., niestety nie zawarto w nim nazwiska autora. W 1996 r. w wydawanym w Krakowie miesięczniku Suplement ukazał się artykuł „Autentysta z Trzemeszna”. Jego autorem jest Tadeusz Skoczek, obecnie dyr. Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Na ślad o B. Kobrzyńskim natrafiliśmy dzięki Radosławowi Trepińskiemu z Mogilna. Jego mama, pochodząca z Trzemeszna, przyjaźniła się z poetą od młodości. Do końca jego życia pisali do siebie listy.

Za pomoc w poszukiwaniu materiałów dziękujemy paniom z bibliotek w Trzemesznie i Mogilnie.


_______________________________________________________________________
Materiały partnerów:

20 KOMENTARZE

    • Wielki Człowiek. Żołnierz , poeta, bohater. Żyję w tym mieście ponad pół wieku i po raz pierwszy dowiedziałam się o Bolesławie Kobrzyńskim, o tym, kto jest autorem słów upamiętniających naszych żołnierzy spod Monte Casino. Uważam, że jest to postać, godna pamięci. Powinna się znaleźć w Panteonie zasłużonych Trzemesznian. Dziękuję za tak ciekawy artykuł.

      • Więc widzisz na tym przykładzie – i inni również niech zobaczą – iż to że gdzieś całe życie mieszkasz, lub coś przez całe życie robisz, nie sprawia, że wiesz wszystko na dany temat.

  1. Hmm, nie jest taki zapomniany – przynajmniej nie w mojej rodzinie – był kuzynem mojego Dziadka. Od wielu lat zbieram materiały o Bolesławie Kobrzyńskim. Obiecałem Babci, że znajdę grób – teraz już wiem, że grobu nie ma. Zmarł w UK a prochy rozsypano. Jestem na tropie munduru, który chcę odkupić, napisano pracę magisterską o nim – autorka wysyła mi ją już kilka miesięcy :-). Wspomniany był w książce M. Wańkowicza, w Londynie w kościele A. Boboli jest tablica pamiątkowa ufundowana przez żołnierzy 3 DSK poświęcona Bolesławowi Kobrzyńskiemu z cytatem z pomnika 3 DSK z Monte Cassino. Tropię ślady wśród Australijczyków spod Tobruku. Plus na jego rękopisy natrafiłem w bibliotece polskiej w Londynie – wpominał Trzemeszno. Dziękuję za zdjęcia z artykułu, widzę, że powinienem odwiedzić biblioteki w Mogilnie i Trzemesznie.

    • Bardzo dziękuję za uzupełnienie informacji o tej postaci. Pisząc, że jest zapomniany miałem na myśli głównie jego rodzinne miasto. Zbierając materiały dowiedziałem się o Pana poszukiwaniach. 18 stycznia napisałem do Pana na Messengerze, (innego kontaktu nie miałem) niestety odpowiedzi nie otrzymałem. Myślę, że nic straconego. Łącząc nasze wysiłki można zrobić jeszcze więcej, tym bardziej, że niebawem obchodzić będziemy 80. rocznicę bitwy pod Monte Cassino. Będzie więc okazja do przypomnienia B. Kobrzyńskiego, byc może w bardziej bogatej formie niż tylko artykuł na portalu. Co do zdjęć, nie pochodzą one z bibliotek, a jak napisałem, ze zbiorów rodzinnych pani Nowak i pana Woźniaka. jeszcze raz dziękuję za informację.

      • Już mamy kontakt – wcześniejsza informacja trafiła niestety do spamu. Może mundur zamiast do mnie na ścianę wróci do Trzemeszna – najpierw muszę dokończyć tropienie bo było z nim lekkie zamieszanie.

  2. Czytałam te wiersze oddają przemyślenia autora. Są piękne. Dziękuję Pani Danusi że pochyliła się i opracowała biografie. To jest następna osoba pochodząca z Trzemeszna godna uwagi, zaczynała pracę jako nauczycielka w Szkole Podstawowej w Czarnotulu. Pamiętam nasze spotkanie po 50 latach, jest nadal sympatyczna, ciepła OSOBA, autorka książek. Dobrze by było zaznaczyć że ta fantastyczna z tego co mi wiadomo mieszka w Warszawie. Pani Danko pozdrawiam serdecznie

    • Dzień dobry, czy mogę poprosić o przedstawienie się? Może uda się Mamie z Panią skontaktować 🙂 Agata Dobrowolska

      • Nie chcę podawać na forum moich danych, ale podam mój nr tel cioci Grażynie. To u niej po kilkunastu latach się spotkałyśmy. Serdecznie pozdrawiam z Trzemeszna❤️

  3. W miejsce komentarza , piszę podziękowania dla autora powyższego tekst , Pana Zygmunta Nowaczyka.Cenne jest,że są ludzie dla których przeszłość (fundament jutra) ma znaczenie. Ubogacanie naszych „Małych Ojczyzn” takimi informacjami o tych,którzy żyli w tych „Małych Ojczyznach”jest wielką wartością w czuciu tożsamości swoich gniazd,nas obecnie żyjących.

    • Panie Trepinski wiem że jest na tak odnośnie odnawiania historii poległych, zawsze pan stał przy cmentarzu z puszką zbierał datki na renowacje pomników. To była dobra sprawa, ostatnio odwiedzałam dużo cmentarzy są takie, które pielęgnuja stare groby, są też na których nie ma żadnego starego grobu. Ale nie o to mi chodzi, otóż w okolicy Mogilna niedaleko Szczeglina były dwa /my nazywaliśmy je cmentarkami/cmentarze. Ten niedaleko dworca kolejowego w Szczeglinie musiał być bardzo zamożny h ludzi, były z prawdziwego marmuru czarne bardzo duże pomniki. Z biegiem czasu zarosły dziką różą od strony polnej drogi była duża brama metalowa. Drugi był niedaleko kierując się w stronę Czarnotulu oddalony od obecnej drogi po lewej stronie w polu. Miał dwie alejki obsadzone tujami, wśród nich były groby ogrodzone pięknie zdobiony metalowymi plotkami ten został zniszczony jest jako pole uprawne, drugi nie wiem jak wygląda, znając pana pasję może przybliży historię tych cmentarzy. Nadmieniam że tam nie byli chowani więźniowie z obozu w Szczeglinie. Jaka historia z tym się wiąże? Pozdrawiam.

      • Witam. Z nastaniem wiosny postaram się dotrzeć do tych miejsc.Z Pani opisu sądzę jednak,żę nie będzie co odnawiać i przywracać pamięci.Tam gdzie stare groby były z marmuru i posiadały dekorację rzeźbiarska raczej nie pozostało nic.Zapewne dawno stały się łupem złodziei. To raczej realia smutnej rzeczywistości.Pozdrawiam serdecznie.

        • Tak to prawda jak pamiętam niedaleko był dom mieszkalny jeden z granitow użyty był jako schodek do wejścia. Nie pamiętam tych ludzi co tam mieszkali. Ale są starsi ludzie ode mnie w Szczeglinie co pamiętają te czasy.

  4. W rozdziale „Przedwojenne społeczeństwo Trzemeszeńskie”, tom I książki „II wojna światowa w Trzemesznie” na s. 23 wzmiankuję o Bolesławie Kobrzyńskim:
    „poeta, w latach 1938-1939 pisywał do „Kosyniera”.

  5. Od pewnego czasu redaktor Nowaczyk zamieszcza ciekawe artykuły, to jest bardzo pouczające, fascynujące. Dziękuję za takie artykuły, proszę o więcej. Nigdy nie myślałam że wspomnienia z Trzemeszna będą mi tak bliskie, jak się myliłam. Historia płata figle, fakt jest taki że moi przodkowie walczyli o wolność Polski czczeni są w Witkowie, Wrześni. Po latach odkrywamy ich bohaterstwo. Dlatego każda taka informacja to skarbnica wiedzy. Dziękuję. 🍀😪

  6. Chciałam bardzo podziękować za przemiły komentarz o mojej Mamie, która poświęciła swoje życie literaturze, pracy naukowej i pedagogicznej. Rzeczywiście jest cudowną i przemiłą osobą. Cały czas jest dumną trzemeszanką a za jej pośrednictwem i jej dwie córki. Wiele nam też opowiadała o swojej pierwszej pracy w Czarnotulu. Mamy też oczywiście książkę z poezją Kobrzyńskiego z wstępem Mamy.
    Pozwolę sobie opisać tu jedną z piękniejszych historii rodzinnych pokazujących, jakie kiedyś było Trzemeszno. Otóż, moi dziadkowie chodzili do dwóch chórów – kościelnego i świeckiego. Kiedy się zaręczyli, ich znajomi z chorów złożyli się na meble dla pary młodej. A same meble wykonał stolarz, który też był chórzystą.

  7. Może warto zrobić jakieś spotkanie wokół postaci Kobrzyńskiego? 🙂 Tak żeby osoby dbające o pamięć poety mogły się spotkać w Trzemesznie 🙂 Może to być wieczorek poetycki, może miniseminarium, w którym każdy kto będzie miał coś do powiedzenia – to powie 🙂 np. w którejś z trzemeszeńskich szkół…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj