Strona główna Wyróżnione Trzemeszeński sierociniec

Trzemeszeński sierociniec

6331
10

Każdy z mieszkańców Trzemeszna zna charakterystyczny kompleks św. Łazarza przy ulicy Mickiewicza. Obecnie – po gruntownym remoncie sprzed kilkunastu lat – mieści się tam Środowiskowy Dom Samopomocy.

Starsi Czytelnicy pamiętają mieszkające tam siostry zakonne, które prowadziły tzw „szkółkę” dla dzieci w wieku przedszkolnym. Przez wiele lat wyprowadzano stamtąd w ostatnią drogę zmarłych.

Wybudowany pod koniec XVIII przez opata Michała Kościeszę Kosmowskiego jako zespół szpitalny pełnił na przestrzeni lat różne role, związane głównie – używając dzisiejszej terminologii – z pomocą społeczną. W okresie międzywojennym funkcjonował tam sierociniec.

Jego działalność opisał „Przewodnik Miłosierdzia”. Ten ukazujący się w Poznaniu miesięcznik wydawany był – jak można w nim przeczytać – przez Towarzystwo Dobroczynności „Caritas” i Rad Wyższych Konfederacyj św. Wincentego a Paulo.
W kwietniu 1927 roku tak opisywał trzemeszeński przytułek.

„Trzemeszno, prastara mieścina, położona w powiecie mogileńskim, niedaleko Gniezna, słynie z pięknego kościoła zwanego katedrą. […] Lecz znajdują się tam po dziś dzień, oprócz cennych zabytków i sprzętów w kościele również pomniki dobrego uczynku wspaniałomyślnych obywateli.

Jednym z takich zabytków jest fundacja opata Kosmowskiego, w którym znajduje się obecnie sierociniec. Opat Kosmowski pobudował w 1773 r. kościółek, a obok niego szkółkę, w której pobierać miały naukę uboższe dzieci pod okiem ochmistrzyni. Na te cele przeznaczył zacny fundator również znaczniejszy fundusz, który jednakże uległ konfiskacie przez sąd pruski.

Fundację tę przeznaczono później na przytułek dla ubogich starców i staruszek z parafii. Oprócz tego fundował opat istniejący do dziś alumnat.

Założenie sierocińca wzięło początek w roku 1915, w którym to roku, obywatelka miasta Trzemeszna, pani Erdman przeznaczyła na ten cel testamentem dom i ogród. Do tego dokupił obecny proboszcz ks. Kowalski grunt, objętości 2,34,52 ha tak, że stworzono podwaliny do istnienia tej instytucji.

Ponieważ jednak budynek, w którym pomieszczono sierociniec, okazał się na ten cel za szczupły, przeniesiono tenże sierociniec w listopadzie r. b. na terytorium wspomnianej fundacji, na której oprócz kościółka i przylegającej doń szkoły pobudowano również dwa mniejsze, parterowe budynki, w których dotychczas miało przytułek 5 staruszek, ulokowanych w poprzednim gmachu sierocińca, fundacji p. Erdmanówny.

W jednym budynku obecnego sierocińca pomieszkuje personel, w drugim pomieszczono dzieci. Kuratorem zakładu jest ks. proboszcz M. Kowalski. Dwie siostry Służebniczki Marji zajmują się z całym poświęceniem wychowaniem dziatwy i dbają o ład i porządek w zakładzie.

Przyjmuje się do sierocińca dzieci ubogie, sieroty i półsieroty, przeważnie z parafii, których rodzice lub opiekunowie nie są w stanie z powodu ubóstwa lub innych okoliczności się niemi należycie opiekować. Obecnie znajduje się w sierocińcu 13 dzieci (7 chłopców i 6 dziewcząt), w wieku 6 – 14 lat, doznających szczerej i starannej opieki tak ze strony księdza kuratora jak i sióstr wychowawczyń. Dzieci wychowuje się starannie w duchu religijnym i narodowym, przyczem nie zaniedbuje się ich dobra cielesnego. Po zakończeniu nauki szkolnej dzieci zazwyczaj zabierają zpowrotem rodzice lub opiekunowie.

Budynek, w którym umieszczony jest sierociniec składa się z dwóch ubikacyj , przeznaczonych na sypialnie, jedna dla dziewcząt, druga dla chłopców, jednej ubikacji przeznaczonej na pracownie i jadalnię oraz pokoju dla dozorczyni.

W sypialniach tak dziewcząt jak i chłopców znajdują się czysto zasłane łóżka. Umywalnie znajdują się w sypialniach i są tak urządzone, że na ławkach znajdują się miednice, mydło i garnuszek ze szczoteczką do zębów, pozatem każde dziecko ma własny ręcznik. Bieliznę pościelową zmienia się co 4 tygodnie, a osobistą co tydzień. Przestrzeń powietrza na dziecko w sypialniach wynosi ok 9 – 11 cbm.

Ogrzewanie ubikacji następuje za pomocą piecy kaflowych lub żelaznych, oświetlenie jest elektryczne. W mieście jest kanalizacja, a wodę zakład czerpie za pomocą wodociągowej pompy. Regulamin dnia przewiduje wstawanie dzieci o godzinie 6 -tej latem i 7-mej zimą, poczem uprzątanie sypialni, mycie, modlitwa i śniadanie, a od godziny 8 naukę szkolną. O godzinie 1-szej obiad. Po południu dzieci starsze zajęte są pracami w gospodarstwie domowem, latem w ogrodzie i w polu. O godzinie 6-tej kolacja, o 8-mej modlitwa i spoczynek.

Pożywienie wychowanków składa się rano z zupy i chleba, na drugie śniadanie chleba smarowanego, na obiad z zupy, kartofli i jarzyn, mięso 2 razy w tygodniu, natomiast co niedziele i święto, na kolację z zupy i chleba. Dzieci młodsze otrzymują osobne dawki mleka. Łazienek w zakładzie samym nie ma, lecz dzieci kąpią się co sobotę w miejskich łazienkach.

Dozór lekarski sprawuje miejscowy lekarz. Chorych dzieci w czasie zwiedzania sierocińca przez piszącego te słowa nie było. Wygląd ich pod względem odżywiania i zdrowotności był na ogół dobry, również były dzieci czysto i dostatecznie ubrane.

Dzieci utrzymuje się przeważnie na koszt sierocińca. Mało kto z opiekunów płaci czasem za utrzymanie, co jednak ma swoje usprawiedliwienie w tem, że rodzice i opiekunowie są biedni.

Głównym inicjatorem podtrzymania i rozwoju tej placówki jest ks. proboszcz Kowalski, który dokłada wszelkich sił i starań, aby zapewnić odpowiednią opiekę umieszczonej w sierocińcu dziatwie.

Prawdziwy i szczery ten Opiekun ubogiej dziatwy jest filarem podtrzymywania tej instytucji w tak trudnych czasach i warunkach i jest prawdziwym dobroczyńcą znajdujących się w sierocińcu wychowanków”.

W tekście zachowaliśmy oryginalną pisownię. Warto zwrócić uwagę na słowo „ubikacja”, które jak widać przed laty miało inne znaczenie niż dzisiaj.

Do tekstu zamieszczamy grafikę autorstwa Mariana Trzebińskiego zamieszczoną w Tygodniku Ilustrowanym z 2.09.1922 roku. Przedstawia ona budynek „Łazarza” od strony dzisiejszego ogródka jordanowskiego.

Widać na nim figurę św. Michała, która stała tam do II wojny.

Rysunek wyszperał w swoich prywatnych zbiorach Rafał Nawrocki.

10 KOMENTARZE

  1. Kolejny artykuł,dzięki któremu poznaje historie Trzemeszna.Gdyby nie portal,ile osób,wydarzeń,miejsc,zostałoby zapomnianych…Dziękuję,Wesołych Świąt dla Redakcji i wszystkich czytelników.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here