Strona główna Różne Nie mam nic do ukrycia

Nie mam nic do ukrycia

17
0

Szanowni Państwo, przed kilkoma dniami zostałem zarejestrowany jako kandydat Komitetu Wyborczego Wyborców „Ponad Podziałami” na burmistrza Trzemeszna. Dlatego też czuję się zobowiązany, aby wyjaśnić kilka ważnych spraw, szczególnie dotyczących mojej przeszłości.

Robię to, bo uważam, że każdy, kto kandyduje na urząd publiczny musi sobie zdawać sprawę, że wymagania mu stawiane są o wiele większe niż wobec osób, które takich ambicji nie mają.

W pewnym okresie moim życiem kierował alkohol. Jak wiadomo, człowiekiem opanowanym przez nałóg można łatwo manipulować, dlatego też złożyłem wtedy podpisy pod kilkoma dokumentami, których nie powinienem podpisywać. Skończyło się to dla mnie odpowiedzialnością karną. Nie mam zamiaru się wybielać – zawiniłem i poniosłem z tego tytułu karę. Wyrok dawno już uległ zatarciu, w rozumieniu prawa jestem osobą niekaraną, podobnie zresztą jak i kilku innych kandydatów startujących wcześniej w wyborach na burmistrza. Pozostały zobowiązania cywilne, które reguluję na bieżąco, zgodnie z poczynionymi ustaleniami.

Od 16 lat jestem całkowitym abstynentem. Nie zapominam jednak, kim byłem. Wielu osobom borykającym się z tym samym problemem staram się pomagać. Tak, jak kiedyś mi pomagano. Ale czasami jest mi przykro, że ciągle żyjemy w społeczeństwie, w którym jest więcej tolerancji dla pijących, a czasami nawet dla pijanych kierowców, niż szacunku dla osób, które z nałogiem zerwały.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego zwracam się do Państwa.

Otóż w ostatnim czasie, można przeczytać o mnie różne opinie, zazwyczaj anonimowe, odnoszące się do wydanej niedawno „książki” (w tym miejscu cudzysłów nieprzypadkowy). Jej autor beż żenady chwali się w niej swoimi życiowymi „dokonaniami”, takimi jak włamania, rozboje czy pobicia. Tego typu „autorytet” próbuje oceniać niektóre osoby z naszego środowiska. Fragment książki poświęcono też mojej osobie, jednak „fakty” tam opisane nie mają żadnego związku z prawdą.

Chociaż w moim życiu były zdarzenia, których bardzo żałuję, to zapewniam, że to, co tam napisano na mój temat jest jedynie wytworem chorej wyobraźni „pisarza”. Nasuwa się w sposób naturalny pytanie, czy taka „literatura” zasługuje na jakąkolwiek polemikę? Z pewnością nie, więc nie zamierzam z nią w żaden sposób polemizować. Dlatego też nie wystąpiłem na drogę sądową o naruszenie dóbr osobistych.

Chciałem jednak zwrócić uwagę na pewien ważny aspekt związany z tą publikacją. Otóż nie tylko mi się tam oberwało. W podobnie chamskim tonie autor wymyśla historie o innych osobach, znanych z krytyki obecnego burmistrza. Z kolei o burmistrzu autor wypowiada się w wyjątkowo ciepłych słowach… Przypadek?

Klucz do zrozumienia całej sprawy można znaleźć już na pierwszej stronie. Autor dziękuje wszystkim, którzy pomogli mu w wydaniu „książki”. Jest tam m.in. takie zdanie: „Serdeczne podziękowania przekazuję również Dyziowi […]”. I niech te podziękowania mówią same za siebie.

Sławomir Peno

 

Materiał finansowany ze środków Komitetu Wyborczego Wyborców Ponad Podziałami