“Baikal Ice Marathon” widziany z trasy

0 Flares Facebook 0 Google+ 0 Filament.io 0 Flares ×

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wracamy do tematu XIV edycji Baikal Ice Marathon – maratonu po zamarzniętym Bajkale – jednego z 5. najbardziej ekstremalnych zimowych biegów na świecie (wg The Clymb). Trzemesznianin Łukasz Urbaniak, uczestnik “BIM”, podzielił się swoimi wrażeniami z wydarzenia.

Start biegu rozpoczął się w małej wiosce Tanhoi, dokąd uczestnicy transportowani są poduszkowcami z Listwianki.  Znany jest tylko dzień startu i godzina odjazdu poduszkowców. Godzina startu to co roku jedna wielka niewiadoma, a wszystko przez to, że jak mówią miejscowi: “Bajkał cały czas oddycha”, tworzą się kilkumetrowe pęknięcia i nie mniejsze szczeliny z których na powierzchnie wypływa woda.

Przed biegiem trasa jest jeszcze dokładnie sprawdzana, a ewentualne niebezpieczeństwa muszą zostać usunięte – czy to przez układanie desek na pęknięciach, czy też przez zmianę trasy omijającą zagrożenia.

Tegoroczny bieg wystartował przed godziną 11 czasu lokalnego. Wzięło w nim udział ponad 160 zawodników z blisko 50 krajów świata. W momencie startu termometr pokazywał -19 stopni Celsjusza, Nic nie zapowiadało, że wkrótce czternasta edycja maratonu bajkalskiego zapisze się w historii czymś nadzwyczajnym.

Pierwsze 8 kilometrów biegu to pełne słońce i lekki wiatr, co rekompensuje fakt, że biegnie się jedną wielką zaspą. Śnieg miejscami sięgał wysoko do łydek – wyznaczana mozolnie przez dwa dni przed biegiem trasa została kompletnie zasypana. Po około godzinie od startu wiatr zaczął się gwałtownie nasilać. Gogle czy okulary przeciwsłoneczne na tym etapie były już w środku zamarznięte.

Bieg bez osłony oczu przez dłuższy czas jest praktycznie niemożliwy ze względu na wiatr i oślepiający śnieg. Nie pozostaje więc nic innego, jak przestawić się na bieg w ciemno lub próbować wydrapać choćby niewielką dziurę w tej zamarzniętej powierzchni, która chwilę później z powrotem zamarzała.

Warunki pogarszały się z minuty na minutę, a sznur biegaczy zaczął się niebezpiecznie mocno rozciągać. Robiło się coraz zimniej – wg organizatora odczuwalna temperatura po załamaniu pogody wynosiła już ponad -35 stopni. Wkrótce coraz mocniejszy wiatr zamienił się w burzę śnieżną, widoczność spadła do max. 20m, a czerwone chorągiewki, rozmieszczone co 100 m zamocowane w lodzie i wyznaczające trasę biegu, miejscami kompletnie zniknęły przykryte śniegiem lub zostały wyrwane przez wiatr.

Po ponad 2 godzinach biegu organizatorzy zdecydowali się na jego przerwanie i zaczęli ewakuować zawodników zaczynając od tych na końcu stawki. Ze względu na mocno rozciągniętą grupę i ograniczoną liczbę poduszkowców, cała akcja trwała ponad 2 godziny. Pierwszego zawodnika zdjęto już na 6. kilometrze (po ponad dwóch godzinach biegu), a ostatniego – prowadzącego Hiszpana – na 40. km po prawie 4 godzinach biegu.

Łukasz Urbaniak w momencie zdjęcia z trasy znajdował się na 23. km i zajmował 27. miejsce.

U zawodników pojawiła się frustracja, złość i niedowierzanie. Zdecydowana większość chciała kontynuować swój bieg mając za sobą długi okres przygotowań, ciężkich treningów, wyrzeczeń i poniesionych niemałych kosztów. Organizatorzy jednak definitywnie i stanowczo kończyli wszelkie próby negocjacji.

Kilka godzin po biegu wszyscy zgodnie przyznali, że dyrekcja biegu zachowała się odpowiedzialnie, podejmując najtrudniejszą decyzję w historii biegu, ale to oni są mieszkańcami Syberii i wiedzą jaka pogoda jest już naprawdę niebezpieczna, i to oni ponoszą odpowiedzialność za bezpieczne przeprowadzenie zawodów.

Po raz pierwszy w historii maraton bajkalski został przerwany. Na gali podsumowującej podjęto decyzję, że nie ma wygranych, czasów ani klasyfikacji, a bohaterami są wszyscy, którzy w tym dniu w ogóle wyruszyli na trasę.

Wszystkim wręczono pamiątkowe medale, okolicznościowe koszulki i czapki z biegu. “To tylko znak, że nad Bajkał trzeba wrócić i dokończyć to, czego nie udało się dokonać w tym roku” – mówi Ł. Urbaniak.

11 Komentarze do “Baikal Ice Marathon” widziany z trasy

ogloszenia
  1. Znajomy napisał(a):

    Gratulacje i wielki szacun Łukasz !!!

  2. Anonim napisał(a):

    Gratulacje Lukasz 😁

  3. ... napisał(a):

    Historia jak z filmu! Gratuluje odwagi i samozaparcia w dążeniu do celu !

  4. NeMo napisał(a):

    Łukasz jestes The Best ! Startuj na Burmistrza liczymy na Ciebie ! Managera takiego nam potrzeba

  5. SylwiaGąbin napisał(a):

    Łukasz czytając wpis czułam się jak jeszcze raz bym przemierzała tą morderczą trasę i żywioł Bajkalski.Jeszcze raz wielkie gratulacje dla Ciebie 👏👏💪💪💪😊Pozdrawiam

  6. fanka napisał(a):

    Twardziel. Mocny chłop. Podziw to mało! Uwielbiam ludzi z pasją. Zdrowie konia. Charakter zdolny do wielkich i DOBRYCH czynów. Uroda aktora amanta.

  7. Munich napisał(a):

    Dariusz Jakubowski z Gąbina ukończył bieg jako drugi, więc jakim cudem prowadzący Hiszpan mógł być zdjęty na 40 km???

    • Rzetelny napisał(a):

      Dariusz Jakubowski brał udział w półmaratonie na Bajkale.
      Maraton został przerwany i w 2018 nikomu nie pozwolono dobiec do końca.

    • SylwiaGąbin napisał(a):

      Hiszpan biegł pełen Maraton.Dariusz Jakubowski Półmaraton.Dlatego zdążył ukończyć swój dystans.Nam maratonczykom niestety nie.Pozdrawiam

  8. asa19 napisał(a):

    Powtórzę za “fanką”, ja także uwielbiam ludzi z pasją, mimo iż nie znam Człowieka. Wielkie, wielkie gratulacje.

  9. Ktoś napisał(a):

    Z dużym zainteresowaniem przeczytałam ten artykuł.Cieszę się, że w Trzemesznie są tacy ludzie.Brawo Panie Łukaszu!!!

Odpowiedz na „SylwiaGąbinAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress | Designed by: SEO Consultant | Thanks to los angeles seo, seo jobs and denver colorado