Strona główna Na sygnale Przyznał się do usiłowania zabójstwa

Przyznał się do usiłowania zabójstwa

6429
9

Sąd Rejonowy w Gnieźnie zdecyduje dziś o tymczasowym aresztowaniu 67-letniego mężczyzny, podejrzanego o usiłowanie zabójstwa brata w Jastrzębowie. O zastosowanie takiego środka zapobiegawczego wnioskuje gnieźnieńska prokuratura.

O zdarzeniu pisaliśmy w artykule dostępnym |TUTAJ|.

Jak informuje prokurator Małgorzata Rezulak-Kustosz, szefowa Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie, sprawca uderzył swojego brata ostrzem siekiery w głowę i spowodował „ranę w okolicy ciemieniowo-czołowej po prawej stronie z wgłębieniem kości czaszki do jamy czaszkowej powodując uraz czaszkowo-mózgowy pod postacią krwiaka nadtwardówkowego i krwiaka śródmózgowego”.

Poszkodowany 58-latek wciąż znajduje się w poznańskim szpitalu, jest w śpiączce farmakologicznej.

Z informacji przekazanych przez serwis Gniezno.naszemiasto.pl, a uzyskanych w prokuraturze wynika, iż między braćmi od lat istniał konflikt o nieznanym podłożu:

Wynikał on z wzajemnej niechęci. Jeśli chodzi o samo zdarzenie z 1 sierpnia to nie było jakiegoś bezpośredniego powodu działań, jakie podjął podejrzany, oczywiście z takiego obiektywnego punktu widzenia. Doszło między nimi do sprzeczki, w wyniku której najpierw pokrzywdzony zranił siekierą podejrzanego, a jakiś czas później podejrzany podjął działania opisane w zarzucie” – relacjonowała portalowi szefowa prokuratury i dodała, że listę zarzutów dla 67-latka uzupełniają groźby karalne wobec swojej siostrzenicy.

Sprawca przyznał się do usiłowania zabójstwa, złożył też wyjaśnienia.

9 KOMENTARZE

  1. Pani prokurator
    Mówi pani: „najpierw pokrzywdzony zranił siekierą podejrzanego, a jakiś czas później podejrzany podjął działania opisane w zarzucie” , nazywając jednego z nich „pokrzywdzonym” a drugiego „podeirzanym”. Tymczasem skoro najpierw jeden uderzył drugiego a później ten drugi pierwszego, to są wzajemnie wobec siebie „pokrzywdzonym” i „sprawcą”. Logikę zapewne niała już pani na pierwszym roku studiów prawniczych a że było to już dawno temu i pani zapomniała, to radzę sobie odświerzyć tą wiedzę. A skoro są wzajemnie wobec siebie i „sprawcą” i „pokrzywdzonym” , to czy w momencie gdy ten którego nazywa pani „podejrzanym” wróci do zdrowia też usłyszy zarzuty, chociażby naruszenia nietykalności innego człowieka? A logiczne jest, że powinien usłyszeć.
    Oczywiście nikt z nas ani ja, ani pani, ani redaktor, ani nikt z komentujących przy tym nie był i nie widział całego zajścia i nie zna jego szczegółów ani szerszego konteksty konfliktu, jednakże zarzut „usiłowania zabójstwa” jest bardzo naciągany i wysunięty na wyrost, gdyż w zwykłej ludzkiej naturze nie leży dążenie do zabijajnie co może wynikać na przykład z przekonań religijnych czy zwykłej ludzkiej moralności. Nawet ci którzy zabili człowieka prowadząc auto pod wpływem alkoholu czy innych używek nie „usiłowali” nikogo zabić, dlatego stwaia im się zarzut „nieumyśnego spowodowania śmierci”. A używając siekiery to gdyby chciał zabić to by zabił. Zabił na miejscu i to jednym uderzeniem. A że przyznał się do „usiłowania zabójstwa” wynika tylko, że tak zasugerowała mu prokuratura i z jego nieznajomości prawa ( tak jak nikt nie rozróżnia prawnego znaczenia terminów „właściciel” i „posiadacz”).

    • Nie „podejrzany” a „pokrzywdzony” po powrocie do zdrowia, również powinien odpowiedzieć za swój czyn. Wg zeznań pierwszy użył siekiery. Zgodzę się, że usiłowanie zabójstwa jest mocno naciągane. Odwet bardziej, ale niestety tragiczniejszy. Adwokat by pomógł podejrzanemu…a tak sam, na przesłuchaniu, niezorientowany, przytaknie na sugestie prowadzących dochodzenie.

  2. Szanowny Panie, nie zna Pan sytuacji jaka panowała w tej rodzinie. Kto i komu groził śmiercią przez te lata. Kto jest winien wiedzą wszyscy i nie ma do tego najmniejszych wątpliwości. To jest wersja osoby oskarżonej poczekajmy na wersję osoby poszkodowanej. Musiała się wydarzyć tragedia, żeby sprawiedliwości stało się zadość.

  3. Może Pani prokurator odniesie się do tego i przekaże państwu kolejne szczegóły śledztwa, które potwierdza dlaczego mówimy tutaj o próbie morderstwa. Przecież ma prawo udzielać informacji mediom publicznym , nie ma obowiązku informować rodziny o przebiegu sprawy. o tym zeby przyjsc osobiscie, bo przez telefon nie udziela sie takich informacji, pan redaktor wiedział że trzeba czatować żeby sie czegoś dowiedziec. Bo każdy ma dużo pracy, nie ma moralnego obowiązku żeby dowiedzieć się czy rodzina już wie co zostało ustalone w sprawie czy dowie się z Internetu. Wszyscy każą czekać za telefonem, czekać, a tu masz . „Może Pani przyjść do prokuratury najlepiej jutro” jutro już nie muszę dowiedziałam się wszystkiego z Internetu.

  4. Całe zdarzenie wcale nie jest tak jasne jak się wydaje. Pokrzywdzony pierwszy zaczął siekierą wojować, a po czasie podejrzany mu oddał z tym, że dużo tragiczniej. I teraz podejrzany ma zarzut usiłowania zabójstwa, a pokrzywdzony nic… Uczciwie by było, gdy dojdzie do zdrowia poszkodowany, by również odpowiedział za naruszenie nietykalności. Już przy pierwszym ataku powinna być wezwana policja, do kolejnego by nie doszło. Teraz wychodzi na to, że poszkodowany może bezkarnie wszczynać awantury (a właściwie również usiłował popełnić zabójstwo), a podejrzany ma zarzuty… Adwokat dla podejrzanego uchronił by go, przed sugestiami ze strony prowadzących dochodzenie.

    • Ale kto widział, że pokrzywdzony ‚pierwszy zaczął wojować siekierą’? Jakiś świadek? Może Pani prokurator? A może psychopatyczny podejrzany po prostu próbuje pomniejszyć swoją winę?

    • Ale skąd wiadomo że poszkodowany zaczął awanturę? Tak zeznał oskarżony? A ciekawe co by zeznał poszkodowany? Może było odwrotnie

    • Do: fila
      „Pierwszy zaczął wojować” To dlaczego nie zabrałeś tego narzędzia???. Skoro twierdzisz, że tak było to musiałeś tam być i powinieneś zostać oskarżony za nieudzielenie pomocy!!!

  5. A po co poszkodowany ma zeznawac? Ty juz wszystko z dokladniscią opisałes. Że też za takie beszczelne komentarze nikt nie ponosi odpowiedzialnosci

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here